Odszedł na zawsze ostatni trener seniorskiej drużyny piłki ręcznej w Gorzowie

Takie wiadomości przekazuje się najtrudniej. Po ciężkiej chorobie zmarł 47-letni Piotr Gintowt. Nauczyciel, trener, wychowawca, kolega... To on pod koniec lutego ubiegłego roku poprowadził zespół GSPR Gorzów w ostatnim spotkaniu w pierwszej lidze.
Myśleliśmy, że dziś podzielimy się radością, po tak udanych występach w seniorskiej kadrze Wojtka Gumińskiego, chłopaka z Gorzowa, który obecnie jest podporą ekstraklasowego Zagłębia Lubin. Będziemy dumni z najmłodszych zawodników UKS Miś Gorzów, którzy po super grze w Poznaniu, znów są wśród najlepszych zespołów w Polsce. Piotr z pewnością też był z nich dumny...

- Ciekawe, co za chwilę zaproponujemy tym młodym ludziom, którzy nie będą mieli po co wychodzić z domów, zostaną przy komputerach i całkiem przestaną się ze sobą komunikować. Chłopacy z tej drużyny za chwilę zdają maturę i inne kluby będą miały z nich pociechę. Oddajemy w Polskę kolejne pokolenie wychowanków. Serce się kraje - martwił się trener po ostatnim meczu GSPR. To była jedna z ostatnich z nim rozmów o piłce ręcznej. - Będę dalej nauczycielem, dzieci zapowiedziały, że kupią mi psa. W pamięci zostaną dwa srebrne medale mistrzostw Polski z najmłodszymi gorzowskimi drużynami. Będę sobie na nie spoglądał i o wiele spokojniejszy myślał już tylko o tych fajnych chwilach.

Po tamtym meczu gorzowski szkoleniowiec ogłosił, że po 23 latach kończy z trenerką. Wtedy jeszcze niewielu miało świadomość, że czeka go najważniejsza walka w życiu...

"Gramy dla Piotra" - pod takim hasłem tydzień temu skrzyknęli się jego wychowankowie, koledzy. Na turnieju pojawił się jeden z jego synów - Marek, którego trener oczywiście też zaraził piłką ręczną. Młodszy syn - Tomek Gintowt - walczy o pierwszą ligę w barwach AZS Zielona Góra. Słyszeliśmy, że nie jest dobrze, ale pozostała nadzieja. Może cierpienie minie, może zza tych ciemnych chmur wyjdzie słońce...

Nie wyszło... "O wiele spokojniejszy będę myślał już tylko o tych fajnych chwilach" - te słowa Piotra będą brzmieć w naszych uszach już na zawsze. Nie będzie kolejnej okazji, aby po meczu wybrać jego numer i zapytać: "I jak wam dziś poszło?" Jesteśmy jednak pewni, że tam, na górze, Piotr wstawi się u kogo trzeba, aby Gorzów za długo nie wstydził się, że tak zaniedbał jego ukochaną dyscyplinę...

"Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych" - napisali dziś jego wychowankowie z drugiego ogólniaka. Pamiętać to nasz obowiązek...