Sport.pl

Synowiec: Nigdy kasa, a właściwie jej brak, tak bardzo nie ciążyła nad żużlową ligą

W tym roku po raz pierwszy, odkąd istnieje żużlowa ekstraliga, może się zdarzyć tak, że nie wszystkie zespoły będą w stanie dotrwać choćby do końca rundy zasadniczej, a to z powodów finansowych. Oczywiście w niższych ligach sytuacja nie wygląda lepiej, czego najlepszym przykładem niech będzie Start Gniezno.
Gnieźnianie skończyli ekstraligowe rozgrywki w ubiegłym roku w fatalnym stylu, z hukiem spadając ligę niżej. Ale w ślad za poziomem sportowym poszedł też poziom organizacyjno-finansowy. Po sezonie okazało się, że Start tylko zawodnikom nie zapłacił ponad 2 milionów złotych i na nadchodzące rozgrywki uzyskał licencję warunkowo. Z zawartego z żużlowcami układu, który musi jeszcze zatwierdzić sąd, wynika, że zaległości zostaną spłacone w 60 procentach w ciągu najbliższych trzech lat.

Dla mnie jest jasne, że Gniezno nie zapłaci nikomu ani złotówki, bo to klub bez jakichkolwiek perspektyw finansowych. W tym roku znów będzie jeździł na kredyt, oszukując kolejnych naiwniaków. Ma to spore znaczenie również dla gorzowskiej Stali, bo dwaj jej zawodnicy w 2013 roku jeździli dla Startu, za co jednak nie otrzymali wynagrodzenia - 700 tys. zł nie dostał Piotr Świderski, który ma ponownie pecha, bo rok wcześniej nie zapłacono mu w Gdańsku, a 460 tys. zł nie otrzymał Matej Zagar. Chyba mamy prawo nieco bać się o ich park maszynowy, bo bez kasy trudno kupić nowy sprzęt.

Wracając jednak do ekstraligi - pierwszym kandydatem do wycofania się w trakcie rozgrywek jest gdańskie Wybrzeże. Los nie był dla nich szczęśliwy, bo w pierwszej kolejce jadą u siebie z Toruniem. Dostaną bęcki do 30, potem niestety podobnie będzie w meczu wyjazdowym, no i na kolejne spotkanie przyjdzie ze 2 tysiące kibiców, a nadzieja na kasę z biletów się ulotni. Potem na kredyt zawodnicy odjadą jeszcze kilka pojedynków, zastrajkują i będzie po ptakach...

W Częstochowie jest niewiele lepiej, bo nie rozliczono się z zawodnikami za ostatni sezon (milionowa zaległość wobec Sajfutdinowa), ale też kasy na bieżące rozgrywki jest tam tyle, ile kot napłakał. Grisza Łaguta w tym roku się tam finansowo nie upasie. To drugi kandydat do rejterady w trakcie sezonu, choć w Częstochowie mogą liczyć na kibiców, którzy chodzą na mecze tak licznie, jak nigdzie indziej.

Toruń stoi finansowo świetnie, ale i tam miny mają nietęgie, bo właściciel Unibaksu ogłosił, że 28 marca, a więc już za chwilę, powie publicznie, czy na tym sezonie kończy przygodę z żużlem, czy też będzie nadal go finansował. W obliczu takiej zapowiedzi nie pozostaje nic innego, jak tylko płakać już dzisiaj, bo złote czasy szybko się nie powtórzą. Chyba że jest to ze strony Romana Karkosika psychiczny nacisk, aby za wszelką cenę zdobyć złoto i udobruchać tym swojego dobrodzieja.

W Gorzowie liczą na finansowy cud w postaci świetnej frekwencji, ale też kilkumilionowego wsparcia ze strony firmy Siemens, która będzie w naszym mieście realizować wielką inwestycję. Problem tylko w tym, że Siemens programowo nie łoży na sport wyczynowy i trzeba będzie znaleźć jakiś myk, aby - jak to się mówi w gronie wampirów - "krew wypić i dziurki nie zostawić". Jak się to nie uda, to za rok może być wielki kłopot, bo drugi raz z rzędu radni nie będą tak pobłażliwi w żyrowaniu kredytu.

Będzie więc ciekawie i na torze, i poza nim, bo nigdy kasa, a raczej jej brak, tak bardzo nie ciążyła nad rozgrywkami.

Inna rzecz to konieczność płacenia zawodnikom ogromnych, niewspółmiernych do ich potrzeb i możliwości klubów pieniędzy. No bo niby skąd i za co Gniezno wisi Świderskiemu 700 tysięcy złotych, jak ten facet pojechał dobrze może dwa spotkania?

Dobrze chociaż, że na trzecim froncie (druga liga) będzie biednie, ale za to wesoło. W Pile pojadą dwaj najstarsi zawodnicy startujący w Polsce. To Piotr Świst, który - jak sam mówi - "trzymał Kopernika do chrztu" (liczy 46 wiosen) i Jacek Gollob, wyglądający na uczestnika bitwy pod Wiedniem (45 lat). Oni jednak z pewnością bardziej niż dla kasy będą jeździć dla frajdy. I tak trzymać.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Więcej o:
Komentarze (2)
Synowiec: Nigdy kasa, a właściwie jej brak, tak bardzo nie ciążyła nad żużlową ligą
Zaloguj się
  • megszpa

    Oceniono 2 razy 2

    To jak jest lepiej zdaniem mecenasa - mieć milion długu (Włókniarz) czy trzy miliony kredytu (Stal) ? Ja tam wszystkim życzę jak najlepszych wyników i braku kłopotów finansowych. Jest jeden wyjątek - R. Karkosik. Uważam go nie za zbawcę lecz szkodliwy katalizator wzrostu wartości kontraktów - urosłych do niebotycznych rozmiarów!

  • zlappande

    Oceniono 1 raz 1

    wreszcie jakis porzadny i z jajem artykul pana Mecenasa, ktory trzymal do chrztu Boleslawa Chrobrego :)
    tak trzymac, Panie Mecenasie

    you can do it !

    5 out of 5

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX