Jerzy Synowiec: Kto w tym roku będzie rządził żużlową ligą?

Jerzy Synowiec

Jerzy Synowiec (Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta)

Niebywale piękna, wczesna i ciepła wiosna spowodowała, że wszyscy już trenują przez zbliżającym się startem żużlowej ekstraligi, czyli tym, na co żużlowy kibic czeka najbardziej. Czas więc najwyższy poczynić ostatnie przedsezonowe przymiarki i postawić prognozy: kto w 2014 roku będzie rządził ligą?
Przypomnieć należy, że w tym roku ranga poszczególnych spotkań będzie wyjątkowo duża, bo zmniejszenie ligi do ośmiu zespołów i ponowne ograniczenie play-off do czterech uczestników oznacza, że każdy rozegra ledwie siedem meczów na własnym torze, po 14 kolejkach tylko czterech szczęśliwców będzie walczyło o medale, a środek tabeli szybko rozpocznie wakacje. Moim zdaniem takie zmniejszenie liczby ligowych pojedynków - obok kwestii finansowych - to powolna dewastacja ligowego żużla.

Ale do rzeczy. Według mnie w play-off pojadą:

Stal Gorzów, która dawno nie miała tak silnego składu i dzisiaj winna poradzić sobie lepiej niż za czasów Tomasza Golloba, na którego wszyscy liczyli, a on nie mógł liczyć nawet na samego siebie. Trio Zagar, Iversen i Zmarzlik, wsparci drugą linią (Kasprzak, Gapiński, Sundstroem) mało z kim przegrają i jeśli trenerowi Piotrowi Paluchowi oraz prezesowi Ireneuszowi Zmorze nikt nie będzie wtrącał się z tylnego siedzenia, powinno być i emocjonująco, i dobrze. Obawiam się tylko jednego - falstartu z nieobliczalnym Betardem Wrocław w pierwszym meczu, i do tego na wyjeździe. Jeśli tam Stal wygra, nikt nie będzie jej straszny. Jeśli przegra, to już od samego początku zacznie sobie nieco komplikować drogę do play-off i koniecznie trzeba będzie to nadrabiać w kolejnych meczach.

Następny do medalowej rozgrywki jest Falubaz Zielona Góra. Kwartet Protasiewicz, Dudek, Hampel i Jonsson jest w stanie wygrać na każdym torze. Zielonogórzanie mają jednak problem - to rezygnacja prezesa Roberta Dowhana, któremu poświęcę jeden z kolejnych felietonów, bo sobie na to w pełni zasłużył. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale to tylko taka mowa trawa. Tacy bowiem są i oby Falubaz nie przekonał się o tym na własnej skórze.

Trzecim faworytem jest Unia z Leszna. Bracia Pawliccy oraz "Dzik" Pedersen to potęga sama w sobie i jeśli otrzymają wsparcie ze strony Bjerre, Balińskiego (w niego już nie wierzę) i Zengoty (chimera to jego znak firmowy), to play-off będzie jak bułka z masłem. Zwłaszcza że nowy prezes "Byków" Piotr Rusiecki zna się na żużlu jak mało kto, bo terminował u boku Józefa Dworakowskiego przez wiele lat, a ambicji ma jeszcze więcej niż słynny "Jozin".

Czwartym do brydża będzie toruński Unibax. Wolałbym, aby był to ktoś inny, ale muszę się liczyć z armadą, która właściwie nie ma słabych punktów. Unibax ma sześciu zawodników, których stać na zdobycie minimum 10 punktów w meczu. Tego w historii naszej ligi jeszcze nie było. Chyba że przypomnimy sobie gorzowską Stal z połowy lat siedemdziesiątych. Torunianie odrobią straty punktowe, a ich pogoń będzie zapewne najbardziej pasjonującym elementem całych rozgrywek.

Poza play-off znajdzie się chyba jednak Wrocław, choć życzę im, aby wyprzedzili - choćby o włos - Toruń. Mają świetny i bojowy skład, także trenera, który godnie zastępuje Marka Cieślaka, tylko ich ławka jest tak krótka, że w razie kontuzji od razu mają dziurę w składzie. Jest u nich tylko trzech juniorów, co przy kilkunastu młodzieżowcach w Unibaksie nie brzmi dobrze. Tarnów to zespół zbyt przeciętny, aby zrobić w tym roku furorę. Nawet Cieślak tu nie pomoże. Co do Włókniarza Częstochowa, to prognozuję walkę o pozostanie w lidze. Może nie tyle w wyniku słabego składu (choć z Rafałem Szombierskim pożegnałbym się natychmiast, bo więcej z niego szkody niż pożytku), ile w wyniku księżycowej polityki finansowej i brzydko pachnących długów. Co do gdańskiego Wybrzeża, to nie wiem, po co im ta ekstraliga. Być może uda im się wygrać jakieś spotkanie, zanim nie zbankrutują, ale zbliżający się sezon i dla kibiców z Gdańska, i dla całej żużlowej ligi, niestety, będzie oznaczał wiele upokorzeń. Zapyziały stadion, na którym nic się nie zmieniło przez ostatnich 40 lat, oraz przywiązany jak pies do budy junior Pieszczek są dopełnieniem tego smutnego obrazu. Tu spadek jest murowany.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Zobacz także
  • Jazda na domowym torze zaliczona. Teraz Stal będzie integrować się w Karpaczu [ZDJĘCIA]
  • Piękne dziewczyny ze Stali Gorzów na Słowiance [ZDJĘCIA, WIDEO]
  • Jerzy Synowiec Synowiec: Memoriał i wielkie emocje co tydzień w lidze. Tak podpowiadają kibice
Komentarze (4)
Jerzy Synowiec: Kto w tym roku będzie rządził żużlową ligą?
Zaloguj się
  • megszpa

    Oceniono 2 razy 2

    Ale się mecenas zdziwi po sezonie! Porównanie obecnego Unibaxu do Stali z połowy lat siedemdziesiątych - równie chybione. Wtedy Stal owszem była potęgą ale potęgą reprezentantów Polski! Unibx natomiast to team międzynarodowy z najwyższej półki. Podzielam jednak zdanie super Zenona - zbyt dużo indywidualności.

  • kape1981

    0

    Ogólnie zgoda. Tylko moim zdaniem to Tarnów a nie Wrocław będzie wyżej w tabeli. Jaskółki spokojnie mogą być nawet w play-off. Hancock, Łaguta, Buczkowski, Vaculik, Kołodziej, Gomólski, tylko drugi junior np. Borowicz nieco słabszy ale skład kompletny.

  • jszmelc

    Oceniono 5 razy -1

    Pan mecenas obiektywizmem nie grzeszy ale to chyba jakaś lubuska cecha charakteru . Ciekawi mnie skąd u pana mecenasa ta bezinteresowna nienawiść do Unibaksu ? Co felieton to jakiś przytyk w stronę Torunia (działaczy ,zawodników tych rodzimych i tych najemnych ) to naprawdę zastanawiające . Odnoszę wrażenie że pan mecenas jest takim samym felietonistą jak prezesem czyli .......................!
    Pozdrawiam z Torunia

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX