Sport.pl

Agnieszka Skobel: Gra dla Wisły to dla mnie lekcja

- Wszędzie zaczynałam jako zmienniczka, musiałam wypracować sobie pozycję. W Krakowie też muszę wywalczyć, ile się da - mówi Agnieszka Skobel, koszykarka Wisły Can Pack, która po ostatnim sezonie, najpierw przeniosła się z KSSSE AZS PWSZ Gorzów na Węgry, a teraz do Krakowa.
Adam Popek: W tym tygodniu odpoczywacie, ale kolejny zapowiada się trudniej. Czekają was wyjazdy do Orenburga i Polkowic.

Agnieszka Skobel: Ale w weekend odbędzie się jeszcze Mecz Gwiazd [z KSSSE AZS PWSZ zagrają w sobotę w Gdyni Sharnee Zoll-Norman, Taber Spani i Chinny Nwagbo]. To spotkanie traktowane jest troszkę inaczej, ale jakiś wysiłek trzeba włożyć. Poza tym mecz jest w Gdyni, więc przed nami parę ładnych kilometrów.

Do Wisły przyszła pani dokładnie miesiąc temu. Jak wrażenia?

- Gra tutaj to dla mnie ważna lekcja. Wiele uczę się zarówno od trenerów, jak i zawodniczek. Na razie dostaję szansę i zbędnego respektu nie czuję. Pojawia się raczej mobilizacja.

To pewna odmiana po nieudanym pobycie na Węgrzech.

- Czasem dobrze jest się cofnąć, by później postawić dwa kroki naprzód. Oby teraz wszystko poszło we właściwym kierunku.

Wcześniej grała pani w Gorzowie, gdzie była pani gwiazdą. W Krakowie rywalizacja jest jednak większa.

- Gdy parę lat temu przychodziłam do AZS PWSZ, też musiałam wypracowywać sobie pozycję. Podobnie było z reprezentacją. Wszędzie zaczynałam jako zmienniczka, więc ta sytuacja nie jest dla mnie nowa. Spróbuję wywalczyć, ile się da.

Więcej o: