Sport.pl

Szczęśliwa ósemka sztafety, Natalia Wojtuściszyn najlepsza z biało-czerwonych

Gdy byli już pewni, że zostawili za sobą Czechów i Słowaków, cieszyli się jakby wywalczyli medal igrzysk olimpijskich. Ósme miejsce dla polskich saneczek w sztafecie było właśnie aktualnym szczytem możliwości biało-czerwonych. Szczytem, który da im stypendia, dzięki którym będą mogli dalej próbować gonić światową czołówkę. Najlepsza w polskiej sztafecie była Natalia Wojtuściszyn z UKS Nowiny Wielkie.
Saneczkarskie sztafety to jedna z dwunastu konkurencji, które debiutują na igrzyskach olimpijskich w Soczi, a polska ekipa była jedną z najmłodszych ekip, co dobrze wróży na przyszłość.

Wymyślił te zmagania niemiecki reżyser telewizyjny, aparaturę do pomiaru czasu stworzyli Szwajcarzy i wyszły z tego naprawdę widowiskowe, trzymające w napięciu ślizgi. O co chodzi? Najpierw startuje kobieta, jak najszybciej pokonuje na sankach wszystkie zakręty. Kilkadziesiąt metrów za metą, gdzie normalnie kończy się saneczkarska rywalizacja, musi uderzyć w packę - w Soczi z olimpijskim logo. W ten sposób zapala zielone światło i otwiera tor, czekającemu na starcie mężczyźnie. Za chwilę sytuacja powtarza się, jako ostatnia startuje męska dwójka, która ma za zadanie - znów uderzając w packę - jak najszybciej zatrzymać czas przejazdu sztafety.

W dotychczasowej, saneczkarskiej rywalizacji w Soczi Natalia Wojtuściszyn była 16., Ewa Kuls (obie UKS Nowiny Wielkie) - 21., Maciej Kurowski - 23., a dwójka Karol Mikrut i Patryk Poręba - 15. Z naszych pań do sztafety, zgodnie z przewidywaniami trener kadry Marek Skowroński wybrał Wojtuściszyn. Z tych wszystkich lokat w drugiej dziesiątce, tym razem, na zakończenie olimpijskich zmagań, miało wyjść ósme miejsce...

Do rywalizacji zgłosiło się 12 ekip, a my najbardziej byliśmy zainteresowani wewnętrznymi igrzyskami tych, którzy w swoim kraju nie mają sztucznie lodzonego, porządnego toru. Wiedzieliśmy, że polska sztafeta w normalnej dyspozycji musi być lepsza od Ukrainy i Korei. Ósemka miała się rozstrzygnąć w boju ze Słowakami i Czechami.

Udało się! Obejrzeliśmy wzruszające obrazki, gdy biało-czerwoni ściskali się, spontanicznie cieszyli się, wykrzykując do kamery: Mamy to! Mamy ósme miejsce! Świetnie spisała się nasza dziewczyna, z klubu z podgorzowskich Nowin Wielkich. 21-latka wytrzymała presję, tak jak wcześniej, podczas czterech ślizgów w rywalizacji jedynek, znów bardzo pewnie i szybko przejechała 17 zakrętów wyjątkowo długiego, olimpijskiego toru. To ona wypracowała sporą przewagę nad kobietami z innych krajów, ostatecznie uzyskała siódmy rezultat wśród pań (była dodatkowo lepsza od Austriaczki). Panowie obronili przewagę nad tymi, których koniecznie chcieliśmy pokonać, dzięki temu uzyskaliśmy identyczny wynik jak na ostatnich mistrzostwach świata. Z różnicy wypracowanej przez Wojtuściszyn nad Czechami, po dotarciu na metę męskiej dwójki zostały tylko 52 tysięczne sekundy. Ile to jest? Nieważne. Cieszmy się. To ósme miejsce jest naprawdę cenne. Dla marzącej o gonieniu światowej czołówki ekipy saneczkarskiej, smakuje jak olimpijski medal, daje szansę na jeszcze szybsze ślizgi za cztery lata...

Na koniec podglądaliśmy najlepszych. Wygrali zdecydowani faworyci - Niemcy. Troje triumfatorów wcześniejszych saneczkarskich konkurencji, wspólnie pojechało po czwarte złoto na igrzyskach. Na podium stanęły też sztafety Rosji i Łotwy.

OLIMPIJSKIE ZMAGANIA SANECZKARSKICH SZTAFET:

1. Niemcy - 2.45,649

2. Rosja - 2.46, 679

3. Łotwa - 2.47,295

4. Kanada - 2.47,395

5. Włochy - 2.47,420

...

8. Polska - 2.49,753 (Natalia Wojtuściszyn - 54,937, Maciej Kurowski - 56,737, Mikrut i Poręba 58,079)

Więcej o: