GTPS nie wygrywa seta. "Przyjeżdżamy na najważniejsze mecze, a tu jakieś cyrki"

Ten mecz miał w obozie gorzowian zmienić wszystko, ale niestety, tak się nie stało. Nasi siatkarze wyjechali z Sulęcina bez żadnej zdobyczy, a do tego bardzo wkurzeni na sędziów. - Gdyby nie ich decyzje, to pewnie byśmy z Olimpią wygrali - powiedział trener GTPS Krzysztof Kocik.
Powoli już możemy zacząć sobie zliczać te mecze i hale, gdzie gorzowscy siatkarze niepotrzebnie tracili punkty, bo już po pierwszym spotkaniu w drugiej fazie rywalizacji ich sytuacja w tabeli stała się arcytrudna. Dziś, aby dalej walczyć o pierwszą ligę - taką szansę, po pięciu następnych spotkaniach, dostanie najlepsza dwójka - nie wystarczy wygrywać wszędzie, ale trzeba już także liczyć na potknięcie rywali.

Wierzyliśmy w nowe otwarcie GTPS, na punkty u lidera w Sulęcinie, a skończyło się 0:3. Mecz jednak meczowi nierówny, nasi przynajmniej przez dwie partie wcale nie byli gorsi. Ostatecznie to gospodarze odetchnęli z ulgą, bo wyszli z dużych opresji w drugim secie, a gorzowianie wyliczali istotne błędy sędziów, które według nich w końcowym rozrachunku zabrały im wszystko. - Naprawdę na najważniejszych spotkaniach nie może być takich cyrków - opowiadał trener gości Krzysztof Kocik. - Nie dziwię się chłopakom, że są tak zdenerwowani. Nie może być tak, że ktoś zabiera nam punkty, które były ewidentnie dla nas. Twierdzę, że w normalnych warunkach ten mecz to my byśmy wygrali.

OLIMPIA SULĘCIN - GTPS GORZÓW 3:0

SETY: 25:20, 31:29, 25:21.

GTPS: Krzywiecki, Ożarski, Czapla, P. Maciejewicz, Janas, Troska, Januszewski (libero) oraz Kocoń, Pękalski, Trojan, Greś.



1. Olimpia Sulęcin1123:0
2. Morze Bałtyk Szczecin193:1
3. AZS UAM Poznań131:3
4. GTPS Gorzów100:3
Po drugiej fazie dwa najlepsze zespoły awansują do turniejów o pierwszą ligę.