Sport.pl

Jerzy Synowiec: Wspierajmy Bogusia. On pomaga byłym żużlowcom i dla nas, i za nas

29 stycznia 62. urodziny obchodził Bogusław Nowak, jeden z najważniejszych żużlowców ?Złotej Stali? z lat siedemdziesiątych. Z tej okazji warto przypomnieć jego sportową i pozasportową karierę, bo jest ona wyjątkowa i to nie tylko na skalę Gorzowa.
Jako zawodnik Stali osiągnął z naszym klubem niemal wszystko - zdobył 12 medali drużynowych mistrzostw Polski, ma w kolekcji sześć z siedmiu złotych krążków, wywalczonych dotychczas przez gorzowski zespół. Mając 21 lat, stanął pierwszy raz na podium indywidualnych mistrzostw Polski, a największy sukces na tym polu osiągnął w 1997 roku - w finale w Gorzowie został najlepszym żużlowcem kraju. W tym samym roku, startując w barwach drużyny narodowej, zdobył srebro w drużynowych mistrzostwach świata.

Jego sportowa kariera załamała się jednego dnia. 4 maja 1988 roku, na torze w Rybniku, Nowak uległ ciężkiemu wypadkowi, który już na zawsze posadził go na wózku inwalidzkim. Wydawało się wtedy, że więcej o nim nie usłyszymy, tak jak o zdecydowanej większości ciężko kontuzjowanych zawodników. A jednak stało się inaczej.

Dzisiaj Boguś - jak mówią o nim kibice - bardziej jest znany ze swojej działalności trenerskiej, w trakcie której wychował dziesiątki młodych żużlowców oraz społecznikowskiej, działając na rzecz byłych, dzisiaj często zapomnianych zawodników, rodem z naszego miasta. Jego trenerska przygoda z zawodowym żużlem w Tarnowie i Gorzowie nie była być może znacząca, ale jego sukcesy w pracy z młodzieżą w podgorzowskim Wawrowie są wyjątkowe. Spod jego ręki wyszli wszyscy zawodnicy Stali, zdający licencję w jej barwach, poczynając od Krzysztofa Cegielskiego i Pawła Hliba, a na Bartku Zmarzliku kończąc. Aby uzmysłowić sobie jego pracę, warto tu przywołać indywidualny turniej juniorski o mistrzostwo Gorzowa, rozegrany w październiku 2002 roku, w którym wzięło udział 16 młodzieżowców wychowanych w naszym mieście, choć startujących w tym czasie w wielu różnych klubach. Nikt w Polsce nie mógł się pochwalić taką liczbą juniorów. Turniej wygrał Adam Czechowicz (w barwach Opola), a trzeci w wielkim finale był Tomasz Zywertowski (Łódź). Rozdzielił ich Jakub Śpiewanek, wtedy stalowiec, później startujący też w Gnieźnie i Krośnie. W czołówce byli Paweł Hlib, niezwykle utalentowany Łukasz Stanisławski (Bydgoszcz) czy trzech braci Rajkowskich.

Nowak swoją młodzież szkolił nie tylko na torze, ale też organizował im naukę angielskiego, uczył otwartości na ludzi i świat, zachęcał do aktywnego udziału w akcjach charytatywnych, takich jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Nic więc dziwnego, że jego aktywność została dostrzeżona w całym kraju, bo człowiek, który wydawałoby się, że sam potrzebuje pomocy, niósł ją innym, będąc bardziej aktywnym niż jego zdrowi rówieśnicy. Uhonorowano go medalem "Zwycięzca za metą" oraz odznaczeniem zupełnie wyjątkowym - "Kalos Kagatos", co znaczy "Piękny i dobry", przyznawanym ludziom, którzy odnieśli sukces nie tylko w sporcie jako wybitni zawodnicy, ale też po zakończeniu kariery sportowej.

Dzisiaj Bogusław Nowak znalazł kolejne pole działania - założył fundację pomagającą byłym żużlowcom, którzy dzisiaj są w potrzebie, wyręczając tym samym całe gorzowskie środowisko sportowe, władze miasta i klubu. To on pamiętał o 75. rocznicy urodzin Andrzeja Pogorzelskiego i Jerzego Padewskiego, to on wysyła schorowanych zawodników na turnusy rehabilitacyjne i organizuje im spotkania, w trakcie których czują się dowartościowani swoją przeszłością i tym, że ktoś nadal o nich pamięta. Każdy z nas może wspomóc jego fundację, dane bez problemów można znaleźć w internecie, bo tak naprawdę ten z trudem borykający się z własnymi kłopotami człowiek, robi to wszystko i dla nas, i za nas.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Więcej o: