Zniszczyli piłkę ręczną? Nie tak prędko, oni cały czas pamiętają i wracają! [ZDJĘCIA]

I jak kilkanaście lat temu znów czekają na swój czas, na nową szansę dla rozwoju seniorskiego szczypiorniaka w Gorzowie. Drugi Świąteczny Turniej Piłki Ręcznej za nami. Na boisku i trybunach było widać, że to świetna i bardzo pożądana inicjatywa.
W bramce Krzysiu Nowicki, Łukasz Szott, czy doświadczony Sebastian Pieńkowski, na prawym skrzydle Marek Baraniak, na lewym Robert Jankowski i Ola Sawala, która swoimi zagraniami niejednemu facetowi narobiłaby wstydu... Na kole oczywiście Arek Bosy, Oskar Serpina i Michał Pieksza, a w drugiej linii Filip Kliszczyk, Tomek Jagła, Mateusz Krzyżanowski... Spokojnie uzbieralibyśmy jeszcze jedną, tak mocną ekipę. Także z dzisiejszych amatorów wybralibyśmy paru fajnych chłopaków do treningu i poważniejszego grania. Gdzie biłby się taki zespół pod szyldem Gorzowa? Pewnie spokojnie w czubie pierwszej ligi. Potencjał jest. Trzeba żyć nadzieją, że ktoś kiedyś znów z niego skorzysta i w pełni profesjonalnie, w nowej, pięknej hali, poprowadzi nas do sukcesów... Niepoprawne marzenia? Przecież trzeba marzyć... - Chwała chłopakom, którzy wymyślili takie wspólne spotkania, dzięki którym piłkarze ręczni nie dają o sobie zapomnieć - mówił Tomasz Jagła, kapitan zwycięskiej ekipy drugiego Świątecznego Turnieju Piłki Ręcznej. - Serce rośnie, gdy w jednym miejscu widzi się tyle ludzi tak mocno związanych z naszą dyscypliną. Czas przedświąteczny to najlepsze dni na takie spotkania. Każdy ma więcej czasu, z różnych stron Europy i kraju zjeżdżamy do domu, do rodzinnego miasta. Można odświeżyć znajomości, powspominać to, co było fajne, przypomnieć się naszym kibicom, którzy zawsze stali murem za nami. Na boisku zabawa była przednia, a wyniki naprawdę sprawą drugorzędną.

Nie było osoby, która przy okazji nie dziękowałaby Krzysiowi Popławskiemu i Kamilowi Hanuszczakowi, że podjęli się organizacji takiego spotkania. Rok temu turniej, w którym amatorzy mogą pograć z byłymi i obecnymi zawodnikami, odbył się w Witnicy, teraz został przeniesiony tam, gdzie jeszcze chwilę temu remisowaliśmy w ekstraklasie z Wisłą Płock, czy ostro walczyliśmy z Vive Kielce, czyli do hali przy ul. Szarych Szeregów w Gorzowie. - Gonimy resztkami sił, ale jesteśmy naprawdę szczęśliwi - usłyszeliśmy od organizatorów. - To wszystko przyjemne, co nas dziś spotkało, dało nam wiary, że ten turniej jest wręcz niezbędny. Teraz o kolejnej imprezie będziemy myśleć cały rok. Jeszcze raz upewniliśmy się, że wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną piłki ręcznej i nikt nie odmówi pomocy, aby potem spędzić razem choćby te kilka fajnych godzin.

Warto zaznaczyć, że poziom turnieju był zaskakująco wysoki. Oczywiście wszystko w ramach zasad fair play, a ci, którzy przez chwilę próbowali koniecznie wyrwać złote kalesony i starali się przestawić nosy ambitnym i odważnym dziewczynom, natychmiast zostali przywołani do porządku i poszli po rozum do głowy. Zresztą z drobnymi urazami poradził sobie fizjoterapeuta Konrad Wieczorek, który również przebrał się w strój bramkarski, ale występ między słupkami odłożył do następnej imprezy i tym razem z rodziną głośno dopingował wszystkie zespoły z trybun...

W finale drużyna Tomka Jagły ograła zespół Arka Bosego, w którym właśnie występowały dwie panie, a w pojedynku o trzecie miejsce ekipa Oskara Serpiny pokonała drużynę, której kapitanował Filip Kliszczyk. Czy jednak w tę przedświąteczną sobotę ktokolwiek był przegrany? Absolutnie... Dalsza część takiego spotkania musiała przenieść się z boiska na małego piwko. Brawo panie i panowie! Podziękowania na ręce wszystkich sponsorów. Do zobaczenia za rok!

Dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!



Zobacz także
  • Choć nie ma ligi, nie dają zapomnieć o gorzowskiej piłce ręcznej. Spotykają się przed świętami
  • Nasi młodzi szczypiorniści 15. drużyną w Polsce. "Za rok będzie znacznie lepiej!"
  • Pierwsza liga piłkarzy ręcznych: GSPR Gorzów - Spójnia Gdynia 22:22 Remisowy ostatni taniec gorzowskiej piłki ręcznej [ZDJĘCIA]