Tak blisko gwiazd koszykówki. Grecka odprawa mistrzów Polski

Rok po roku najlepsza polska drużyna żegna się z Euroligą po fazie grupowej z identycznym bilansem: dwóch zwycięstw przy ośmiu porażkach. Nowy mistrz Polski - Stelmet Zielona Góra bardzo chciał poprawić osiągnięcie z minionego sezonu ?starego? mistrza - Asseco Prokomu Gdynia, ale nie dał rady. W czwartek zielonogórzanie przegrali we własnej hali z Olympiacosem Pireus 80:91.
Nawet sześć trójek Przemysława Zamojskiego, a przy niech 100-procentowa skuteczność(!) nie zrobiło wrażenia na utytułowanych rywalach z Olympiacosu.

Już na początku przy wyniku 3:10 trener Stelmetu pierwszy raz prosił o przerwę w grze. Mihailo Uvalin może nawet nie prosił, tylko ze wściekłością zwołał swoich koszykarzy, by wykrzyczeć im chyba to, że z takim atakiem i obroną dziurawą jak sito zrobią z siebie pośmiewisko w starciu z mistrzem Euroligi.

- Nie wszyscy moi gracze skoncentrowali się na ten wieczór tak, jak należy. Gdzie błądziły ich myśli, nie wiem. Ale na pewno nie wokół boiska - skrytykował Serb.

Żeby linia defensywna nabrała agresji, pojawił się na boisku wielki walczak Marcin Sroka. Po tej zmianie i wskazówkach sprawy gospodarzy miały się nieco lepiej. Kilka razy udało się wyprowadzić Aarona Cela oraz Vladimira Dragicevicia na pozycje, z których nie mogli spudłować. Polepszyła się także jakość obrony. Grecka piątka musiała się pomęczyć. Okazji do darmowych trafień już nie dostawała.

Zanim skończyła się pierwsza kwarta, Stelmet złapał kontakt z przeciwnikiem. A w drugiej kwarcie na boisko wbiegli rezerwowi koszykarze mistrzów Polski. Przed paroma dniami to właśnie druga zielonogórska piątka zabłysła formą i skutecznością w grze ligowej. Rzecz jednak w tym, że wtedy miała przeciwko sobie outsidera Tauron Basket Ligi, a w czwartek mistrza Euroligi. I to robiło różnicę. Pięć minut przed przerwą w meczu zielonogórski zespół tracił do gości 10 pkt.

Stelmet przegrywał z Olympiacosem składanką większej liczby spudłowanych rzutów z mniejszą niż u rywali liczbą zbiórek.

O miażdżącej przewadze, znów - jak w pierwszym starciu tych zespołów - nie było mowy. Ale Grekom rzadziej zdarzały się akcje kończone panicznie i pod przymusem upływającego czasu. Stelmet częściej wpadał w pułapkę przydługawych akcji, które kończył bardziej dlatego, że już musiał, a nie dlatego, że już chciał. Niepokonani w tym sezonie zawodnicy Olympiacosu byli dość uważni, a budząca podziw technika pozwalała atakować z rozmachem. Amerykanin Bryant Dunston zapakował wprost do zielonogórskiego kosza serię imponujących dobitek. A lider gości Vassilis Spanoulis był skuteczniejszy w rzutach z gry niż z linii wolnych. Chociaż koncentrował się najbardziej na organizowaniu gry i podaniach. Bodaj największy problem zielonogórska obrona miała jednak ze Stratosem Perperoglou. To on, zabójczo skutecznie rzucając trójki, studził temperaturę w zielonogórskiej hali. I przerywał chwile zrywów Stelmetu.

- Tyle że zrywami to my nie mogliśmy tego starcia wygrać. Każdy u nas musiałby przez 40 minut grać na swoje 200 procent, żebyśmy mogli się postawić - przyznał Zamojski.

W sumie wyszło na to, że zielonogórscy koszykarze nie pomylili się w zapowiedziach. Spodziewali się, że we własnej hali będzie im trudniej niż na wyjeździe. I rzeczywiście - Grecy, choć w osłabionym składzie, nie dali im szans i przeszli przez fazę grupową bez potknięcia. - Ale to był ciekawy, ofensywny mecz. Musiał podobać się publiczności - pocieszał pokonanych Georgios Bartzokas, trener Olympiacosu.

Mistrzowie Polski skończyli swój debiutancki sezon w Eurolidze, wygrawszy dwa mecze z dziesięciu. Teraz schodzą na niższy pucharowy poziom - do Pucharu Europy, gdzie grali już przed rokiem. I radzili sobie całkiem dobrze.

STELMET ZIELONA GÓRA - OLYMPIACOS PIREUS 80:91

KWARTY: 18:22, 16:21, 28:29, 18:19

STELMET: Zamojski 22 (6), Dragicević 14, Koszarek 12 (1), Eyenga 6, Cel 6, oraz Hrycaniuk 10, Chanas 4, Sroka 4 (1), Brackins 2, Walker 0, Kucharek 0.

OLYMPIACOS: Lojeski 18 (4), Spanoulis 17 (1), Dunston 12, Petway 2, Mantzaris 2 oraz Perperoglou 23 (5), Simmons 8, Katsivelis 4 (1), Papapetrou 3 (1), Sloukas 2, Agravanis 0,.

Teraz EuroCup

Stelmet, jako ostatnia drużyna grupy C Euroligi, nie kończy jeszcze swojej pucharowej drogi. W styczniu dołączy do drugiej fazy EuroCup i trafi do grupy O, w której spotka starych znajomych z ub. sezonu. Zielonogórzanie zagrają z Uniksem Kazań, Telenetem Ostenda i Valencją.