Jerzy Synowiec: W taki sposób jak Gollob odchodzą najwięksi sportowcy

Jerzy Synowiec

Jerzy Synowiec (Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta)

Dziewiętnaście pełnych sezonów, siedem medali indywidualnych mistrzów świata oraz niezliczona ilość szalonych wyścigów to bilans Tomasza Golloba w prestiżowym cyklu Grand Prix. Golloba, który kończy rywalizację w wielkim stylu, odchodząc w taki sposób, jak robią to najwięksi sportowcy.
Nieoczekiwanie najlepszy zawodnik w historii polskiego żużla postanowił zakończyć swoją przygodę z mistrzowskim cyklem i zrezygnował z przyznanej mu przez kierownictwo BSI tzw. dzikiej karty na starty w Grand Prix 2014. To obok Billy Hamilla oraz Leigha Adamsa trzeci wielki zawodnik, który z tymi elitarnymi rozgrywkami żegna się ze swojej woli, wbrew zaproszeniom kierowanym przez organizatorów. Z cyklu odchodzili wielcy jak Tony Rickardsson, Jason Crump czy Todd Wiltshire, w których miejsce wskakiwali młodzi i gniewni - Holder, Ward, Sajfutdinow czy Woffinden, ale Golloba tak naprawdę zastąpić się nie da. Zawody Grand Prix już na zawsze będą inne.

Niemal cała kariera naszego polskiego czempiona związana była z zawodami Grand Prix i nikt inny dla tego cyklu nie zrobił więcej. To Gollob w porywający sposób wygrał pierwszą, historyczną rundę zorganizowaną w 1995 roku we Wrocławiu. Przez dziewiętnaście lat szalał na torach całej Europy, by w końcu w 2010 roku zdobyć upragniony tytuł indywidualnego mistrza świata. Wygrywał na torach długich i twardych jak skała (np. włoskie Terenzano), wąskich i technicznych (duńskie Vojens) oraz na torach jednodniowych (Stadion Parken w Kopenhadze). Pamiętam jego zwycięskie szarże podczas Grand Prix Niemiec, które było rozgrywane w strugach deszczu na błotnistym torze w Berlinie, czy perfekcyjną jazdę w szwedzkiej Malilli, gdzie wygrał w 2009 roku.

Wiele razy, mijając rywali, niemal zaprzeczał prawom fizyki, choć Golloba z Grand Prix pamiętamy nie tylko z powodu rewelacyjnych występów, ale także z powodu pamiętnych zachowań poza torem. Zdarzało mu się przecież w przypływie złości zostawić maszynę na starcie i zejść z toru, zadzwonić do wykluczającego go sędziego i kłócić się z nim łamaną angielszczyzną, czy schodząc do parku maszyn nawtykać polskiemu sędziemu na oczach kamer. Gollob wraz z cyklem Grand Prix dojrzewał. W latach dziewięćdziesiątych nie był lubiany przez przeciwników, gdy na torze rozpychał się łokciami i bezczelnie wkradał do światowej czołówki. Z czasem wyrobił sobie należny szacunek rywali do tego stopnia, że nawet organizatorzy, czy Ole Olsen, zawsze od niego zaczynali dyskusję na temat toru.

Golloba można lubić lub nie, ale na każdym robiły ogromne wrażenie jego seryjne, niepodważalne zwycięstwa w Bydgoszczy, czy wygrane w poszczególnych zawodach, które zaczynał fatalnie, by z biegu na bieg rozkręcać się i w najważniejszym momencie wieczoru, w wielkim stylu triumfować. Zdobyty tytuł mistrza świata był ukoronowaniem jego kariery i nagrodą za wielki hart ducha i wytrwałość, ale też i rekompensatą za utracone przez kontuzję złoto w 1999 roku.

Decyzję największego w historii polskiego żużla sportowca należy uszanować, ale też podkreślić, iż w taki sposób powinni odchodzić najwięksi. Gdy są jeszcze w stanie wygrywać i nadawać ton rywalizacji. Gollob postawił na ligę i indywidualne mistrzostwa Europy. Pewnie będzie startował coraz mniej, ale dzięki temu każdy jego wyjazd na tor będzie teraz traktowany jak przysłowiowa wisienka na sportowym torcie. Choć po cichu liczę, że tak naprawdę starty w Grand Prix Gollob skończy dopiero w nadchodzącym roku, gdy na swoim macierzystym torze, bydgoskiej Polonii, zwycięży jako zawodnik z dziką kartą.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Zobacz także
  • Zastępstwo za Golloba to nie jest dobra wiadomość dla Polaków i Grand Prix
  • Linus Sundstrom i Krzysztof Kasprzak Jerzy Synowiec: Stalowcy ze znakomitymi liderami i realną szansą na medal
  • Matej Zagar: W Stali mamy cały czas coś ważnego do wykonania
Komentarze (1)
Jerzy Synowiec: W taki sposób jak Gollob odchodzą najwięksi sportowcy
Zaloguj się
  • mirekk90

    Oceniono 1 raz -1

    Panie mecenasie myślałem że jest Pan mniej naiwny. Przecież chodzi o kasę za start w Mistrzostwach Europy. Dla Golloba zawsze najwazniejsza była kasa i wszystko dla niej podporządkowywał. Pańskie uwielbienie dla Golloba powinno mieć jakieś granice. Ale proszę pisać częściej bo pisze Pan ciekawie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX