Sport.pl

Jerzy Synowiec: Stalowcy ze znakomitymi liderami i realną szansą na medal

Skład Stali Gorzów na sezon 2014 jest już znany. Z grubsza znane są też składy pozostałych zespołów żużlowej ekstraligi, a to oznacza, że można już szacować szanse w ligowej walce. Pewne jest jedno - gorzowska drużyna nie będzie bronić się przed spadkiem, bo spadkowicz jest znany już teraz, przed rozpoczęciem rozgrywek.
Na dole tabeli pewnie stale będziemy szukać gdańskie Wybrzeże, które nie jest w stanie skompletować składu na walkę o coś więcej niż tylko o honor. Poza tym i Włókniarz Częstochowa, i chyba jednak wrocławski Betard, o wielkim finale raczej nie marzą. Stawiam, że pięć pozostałych zespołów walczyć będzie o cztery miejsca w play-off i dodatkowe spotkania w przyszłym sezonie.

Walka gorzowskiej Stali o medal jest bardziej niż realna. Ale czy na pewno i o jaki krążek będzie toczyć się bój? Tutaj trzeba przeanalizować poszczególnych zawodników.

Stal ma dwóch znakomitych liderów z samego czuba światowej klasyfikacji. To Niels Kristian Iversen i Matej Zagar. Obaj to zawodnicy zawzięcie walczący o każdą pozycję. Z pewnością utrzymają swój poziom i w roku przyszłym. To para na bieg piętnasty. Kolejnym mocnym ogniwem jest junior Bartosz Zmarzlik. Miniony sezon nie był dla niego znakomity, ale tylko dobry, bo dojście do siebie po ciężkiej kontuzji musi jednak trochę potrwać. Zmarzlik formuje się jako przyszły, czołowy zawodnik Polski i świata. Przyszły rok winien być dla niego sprawdzianem - albo marsz do czołówki, albo niestety stagnacja. Z niepokojem patrzyłem w tym roku na jego niekiedy zbyt ostrą jazdę, na granicy faulu, a czasem poza tą granicą. Trener stalowców Piotr Paluch będzie miał z tym trochę pracy, ale da sobie radę.

Dalej są znaki zapytania. Krzysztof Kasprzak teoretycznie winien być mocnym prowadzącym trzecią parę, czego od zawodnika z cyklu Grand Prix musowo należy oczekiwać. Kasprzak nie jeździ jednak tak skutecznie. Słabo walczy i przede wszystkim w końcówkach meczów nie bierze na swoje barki ciężaru wyniku. Wprawdzie załamanie formy sprzed dwóch lat ma za sobą, ale odpowiedź na pytanie, czy będzie dla Stali poświęcał zdrowie, brzmi: nie wiadomo.

Tomasz Gapiński, Linus Sundstrom i Piotr Świderski, czyli gorzowska druga linia na sezon 2014, to żużlowcy solidni, ale o ile chodzi o Sundstroma, który idzie w górę, jestem dość spokojny, to o dwóch pozostałych mocno się martwię. Stagnacja formy trwa u nich już lata. Owszem, zdarzają się im niezłe lub bardzo dobre występy, ale w walce o złoto raczej sobie nie poradzą. Wprawdzie w Gorzowie wielu zawodników potrafiło odbudować swoją formę, na co w ich przypadku po cichu liczę, ale od żużlowców, którzy zwiedzili już połowę klubów ekstraligi i pierwszej ligi, za dużo żądać nie można. Niestety. To będzie największa bolączka Stali, zwłaszcza w meczach wyjazdowych.

Na koniec drugi junior - Adrian Cyfer. To chłopak, który systematycznie robi postępy. Uważam, że będzie bardzo solidnym wsparciem dla Bartka Zmarzlika, tworząc z nim kto wie czy nie najsilniejszą parę juniorów w całej lidze.

Został jeszcze Paweł Hlib, o losach którego nic nie wiem. Szkoda, gdyby miał z Gorzowa odejść. Po kilku zmarnowanych sezonach, rok 2013 w Stali był dla niego pierwszym po latach sezonem udanym. Hlib walczył, przywoził punkty, a jeśli był zastępowany w ramach rezerwy, to bardziej z przyczyn taktycznych. Jestem przekonany, że przy samodyscyplinie mógłby wrócić do formy z czasów, kiedy zdobywał medale mistrzostw świata juniorów i mistrzostwa Polski. Poza tym to gorzowianin i wolałbym mieć na rezerwie jego, a nie kogoś, kto przyjeżdża do nas na chwilę. Jeśli Hlib odejdzie, uznam to za błąd, choć oczywiście nie fundamentalny.

Więcej o: