Sport.pl

Jerzy Synowiec: "Lej bogatego i patrz tylko, czy równo puchnie"

Trybunał PZMot zamknął swoją niedawną decyzją sprawę niesławnej rejterady toruńskiego Unibaksu z finałowego meczu play-off w Zielonej Górze. Wcześniejsze kary zostały złagodzone, aczkolwiek i tak to, co pozostało, winno być wieczną przestrogą dla innych, aby tą drogą nikt i nigdy już nie poszedł.
Finansowo torunianie stracą nieco ponad milion złotych, przy czym większość tej kwoty trafi do kasy Falubazu, a ponadto toruńscy kibice będą mieli, w ramach swoistych przeprosin, jeden mecz na Motoarenie za symboliczną złotówkę. Pozostaje problem, czy warto sprzedawać bilety po złotówce, bo koszt takiej operacji będzie większy niż wpływy. Najważniejsze jednak, obok kary dla kierownika drużyny (półtoraroczny zakaz pojawiania się w parkingu dla Sławomira Kryjoma), to osiem ujemnych punktów na starcie sezonu 2014.

Jedni uważają, że to dużo, inni, że mało, a to dlatego, że Toruń stworzył niesamowity dream team, jakiego jeszcze nigdy w polskim żużlu nie było. Likwidacja KSM umożliwiła budowanie zespołu na miarę posiadanej kasy, a tę obiecał sypnąć faktyczny sprawca całego zamieszania związanego z walkowerem, czyli dobrodziej Unibaksu Roman Karkosik. Chyba w ramach wyrzutów sumienia człek ten postanowił kupić torunianom złoty medal.

Czy mu się to uda? Moim zdaniem raczej nie. Skład Unibaksu wygląda na papierze szokująco dobrze: pięciu zawodników, z których każdy choć raz wygrał Grand Prix - Chris Holder, Darcy Ward, Adrian Miedziński, Tomasz Gollob i Emil Sajfutdinow plus najbardziej utalentowany polski junior Paweł Przedpełski, teoretycznie nie są do pokonania ani u siebie, ani na wyjeździe. Na szczęście tylko teoretycznie. Dziesięć lat temu w Toruniu był podobny dream team (Crump, Rickardsson, Bajerski, Protasiewicz, Jaguś, Sawina i Miedziński), ale złoto zdobył Włókniarz Częstochowa.

Dlaczego uważam, że torunianie w sezonie 2014 nie zdobędą złota? Ano z paru powodów. Osiem minusowych punktów to nie jest wprawdzie strata nie do odrobienia, zwłaszcza że aby walczyć o złoto, wystarczy zająć czwarte miejsce, premiowane udziałem w play-off, a Unibax u siebie raczej nie przegra, a nadto weźmie wszystkie bonusy. Osiem punktów więc odrobi. Skąd mogą nadejść kłopoty? Wyjazdowe mecze to będzie walka o wszystko, a każdy, dosłownie każdy, będzie chciał z dream teamem wygrać, aby przejść do historii. W wielu miastach, a w Gorzowie i Zielonej Górze w szczególności, zwycięstwo będzie smakować słodko jak miód, zwłaszcza że bogatego nikt nie lubi, a bogatego i do tego bezczelnego w szczególności.

Cała szóstka podstawowych zawodników z Torunia to same asy, ale forma Holdera, Golloba i Sajfutdinowa po bardzo poważnych kontuzjach, nie jest do końca znana. Cała trójka może dojść do dobrej formy, ale wcale nie musi, zwłaszcza dotyczy to Golloba. Poza tym zmontowano w ekstralidze kilka zespołów, które przed Unibaksem na pewno wymiękać nie będą. To gorzowska Stal, Falubaz, ale też obie Unie - tarnowska i leszczyńska, czy nawet wrocławski Betard. W sezonie 2014 będzie więc obowiązywać hasło: "Wszyscy na jednego" albo "Lej bogatego i patrz tylko, czy równo puchnie". Szkoda tylko, że w tej bitwie nie wezmą udziału zespoły z Częstochowy i Gdańska, bo w tych ośrodkach, nawet gdyby dzisiaj stanęli tam na głowie, składu na walkę o medale nie uda się zmontować. Im pozostaje tylko walka o utrzymanie się w ekstraklasie.

Będzie się więc działo, już dzisiaj można zacierać ręce i rezerwować sobie bilet na pojedynek z Toruniem. Ten jeden mecz będzie ważniejszy niż wszystkie pozostałe.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Więcej o:
Komentarze (1)
Jerzy Synowiec: "Lej bogatego i patrz tylko, czy równo puchnie"
Zaloguj się
  • zlappande

    Oceniono 2 razy 2

    niech zwycieza lepszy

    zobaczymy kto, ale moim zdaniem Torun

    na szczescie zuzlowcy nie podzielaja szowinizmow pana mecenasa (mam nadzieje)

    acha, istnieje doskonala metoda, aby bic bogatego - nazywa sie preparowanie toru

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX