Sport.pl

Jerzy Synowiec: Ekipy takie, że z wypiekami na twarzy czekamy na ligę i lubuskie derby

Listopad to tradycyjny w polskim żużlu transferowy zawrót głowy. Zmniejszenie ilości drużyn w naszej ekstralidze oraz zakreślony termin na podpisywanie umów z zawodnikami w tym roku tylko sprzyja nakręcaniu się transferowej spirali.
Kierownictwa lubuskich zespołów także ostro zabrały się do pracy. Zielona Góra i Gorzów praktycznie już zatrzymały wszystkie swoje najważniejsze ogniwa (z wyjątkiem Patryka Dudka) i dziś można stwierdzić, że zafundują nam niezłe emocje w przyszłym roku. Jeżeli potwierdzą się transferowe plotki, że tegoroczny indywidualny mistrz świata juniorów zostanie w Winnym Grodzie, a nad Wartę wróci Matej Zagar, już teraz będziemy mogli czekać z wypiekami na twarzy na lubuskie derby.

Pozostałe ekipy także nie próżnują, choć na transferowym ryneczku wiedzie im się różnie. Unibax Toruń ma gotowy trzon drużyny (Holder, Ward, Miedziński, Przedpełski), ale zaciekle walczy o cara Sajfutdinowa, a także negocjuje z Hancockiem i Pedersenem. Ponoć blisko "Aniołów" jest już bydgoszczanin - Szymon Woźniak oraz gnieźnianin Oskar Fajfer.

Niespodziewanie bardzo silna personalnie Częstochowa, nadszarpnięta prawnymi problemami swojego możnego sponsora, wypuści ze swych rąk asa atutowego - Emila Sajfutdinowa. Nadal aktualny kwartet Holta - Jepsen Jensen - Grigorij Łaguta - Czaja gwarantuje emocje, ale nie zapewni dobrego wyniku. Pod Jasną Górą potrzebna jest silna druga linia, której nie mogą tworzyć Mirosław Jabłoński z Rafałem Szombierskim.

Ciekawie zapowiada się ekipa z Dolnego Śląska - wrocławski Betard utrzymał rewelacyjnych w tym roku Batchelora, Woffindena oraz Jędrzejaka, a lada dzień zespół ma wzmocnić skarb - Maciej Janowski. Byki z Leszna, u których rządzić będzie nowy prezes, zagięły podobno parol na trenera Czernickiego oraz chcą solidnie wzmocnić zespół. Kto nim będzie? Martwi mnie cisza w Gdańsku, który na dziś dysponuje tylko dwójką ekstraligowych zawodników - Jonassonem oraz Pieszczkiem. Zakusy na Pedersena, czy Hancocka to w ich sytuacji obowiązek, ale wątpię, czy bez mocnych posiłków krajowych, Gdańsk będzie stać na obronę ekstraligi. Złym tropem jest polowanie na Okoniewskiego. Trener Cieślak, choć stracił Janowskiego, przyciągnął do Tarnowa Krzysztofa Buczkowskiego.

W siedzibach klubów każdy patrzy na zegarek i zaprasza na rozmowy kolejne zastępy zawodników ze swymi menedżerami. Po Polsce porusza się zawodnicza kawalkada szukająca pieniędzy. Tradycyjnie Pedersen, Walasek, Hancock, Ułamek, Lindgren czekają do ostatniej chwili na telefon od jakiegoś możnego prezesa. Cisza jedynie u spadkowiczów z ekstraligi - Bydgoszcz, Gniezno i Rzeszów zgrzytają zębami i tracą kolejne ogniwa. Boję się, że tam spadek z ekstraligi może oznaczać niestety dużo bardziej poważne konsekwencje, niż tylko obniżenie poziomu sportowego. Strach się bać, co będzie w drugiej lidze. Kto żyw, ten na tor! Żużlowy światek nam się kurczy do niebezpiecznie malutkich rozmiarów. Wątpię, czy sytuację uzdrowi regulamin finansowy, bądź narzucone z góry przepisy.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Więcej o: