Sport.pl

Synowiec: Stal znów ma szansę na medal. Bez końca problemów nie da się jednak załatwiać kredytem

Sezon żużlowy ledwie się zakończył, a tradycyjnie zaczął się najważniejszy czas dla klubowych działaczy i sponsorów, czyli czas transferów. Można odnieść wrażenie, że jest on ważniejszy niż same rozgrywki, które trwają zdecydowanie zbyt krótko, więc konieczna jest dogrywka poza torem.
Jestem przekonany, że Unibax Toruń taką dogrywkę właśnie rozpoczął. Jej celem jest takie namieszanie w głowie rodzinie Patryka Dudka, aby poważnie pomyślała ona o przenosinach do toruńskiego zespołu. Nie wiem, czy tak się stanie, ale wiem, że jeśli dojdzie do takich przenosin, to będzie to najgłupsza i najbardziej brzemienna decyzja, jaką Dudkowie podejmą. Piszę - rodzina, bo czytam wypowiedzi taty Sławomira i mamy Honoraty, co znaczy, że decyduje kolektyw. Brakuje jeszcze jakiejś babci oraz życzliwego sąsiada.

Moim zdaniem żużel to nie jest piłka nożna, gdzie zawodnicy wędrują po świecie bez żadnych konsekwencji. W żużlu tak nie jest. Najlepszy przykład to Piotr Świst. Zawodnik waleczny jak mało kto, który dla Stali i dla Gorzowa ryzykował życie przez kilkanaście lat i był na torze jak lew, a który jest u gorzowskich kibiców skreślony po wieczne czasy tylko dlatego, że odszedł do Zielonej Góry, paląc za sobą mosty. Jeśli młody Dudek przejdzie do Torunia, nie bacząc na to, co zrobił Toruń zielonogórskim kibicom, zamknie sobie drzwi z napisem "Falubaz" na zawsze. To się może opłaci na chwilę, ale życie to nie jest chwila i trzeba myśleć o tym, co będzie za lat 10 czy 15. To Falubaz go uformował i to w Zielonej Górze jest jego miejsce. Tu go wszyscy znają, kochają i wspierają. W Toruniu będzie przy nim tylko ojciec (vide Tomasz Bajerski w Gorzowie), a dla miejscowych kibiców będzie tylko najemnikiem, który ma zrobić swoje, a jeśli nie zrobi, jeśli będzie miał gorsze dni, nikt go nie będzie wspierał i żałował, bo wszyscy będą odwróceni. Dudek ma przed sobą dylemat aktorski. Co lepsze? Grać Otella w Zielonej Górze czy trzymać halabardę w Toruniu? Wierzę, że wybierze właściwie, bo w Toruniu jest miejsce tylko dla ludzi bez kręgosłupa, dla których sport jest co najwyżej na drugim miejscu.

Z kolei gorzowskich kibiców ucieszyła i jednocześnie zmartwiła decyzja miejskich radnych, którzy wyrazili zgodę, aby prezydent miasta poręczył dla klubu bankowy, kilkumilionowy kredyt. Czyli, że będzie kasa dla zawodników i szansa na walkę o medal. Z drugiej jednak strony poręczenie oznacza, że klub nie ma zdolności kredytowej, aby samemu zgłosić się do banku po pieniądze i musi wspierać się żyrantem. Oznacza to, że są długi, i to długi potężne. To z kolei wskazuje, że za rok trzeba będzie wziąć kredyt dwa razy większy, aby uciekać przed upadłością. Tak jednak bez końca nie można. Tegoroczny przykład z Bydgoszczy świadczy o tym, że to droga donikąd, a raczej niestety droga do drugiej ligi. Zwłaszcza że sprawy nie przedstawiono jasno i czytelnie, a czytelne byłoby przedstawienie wysokości obecnego zadłużenia, jego przyczyn i pomysłu, jak się z tym uporać. Tego zaś zabrakło, a więc ogólnej zgody radnych na kredyt nie było, a i nieprzyjemny zapach pozostał. Ciekaw jestem, co na to gorzowscy przedsiębiorcy, którzy aby przetrwać, potrzebują kredytów jak kania dżdżu... Powinni natychmiast zgłosić się do pana prezydenta po wsparcie i poręczenie!

Na koniec informacje z frontu wojny pomiędzy BSI (Grand Prix) i One Sport (mistrzostwa Europy). FIM zdecydował o tym, że dalszych bitew nie będzie i zakazał zawodnikom z GP startów w europejskich turniejach. Porywanie się z motyką na słońce i liczenie sił na zamiary skończyło się dla One Sport - nomen omen to spółka z Torunia - spektakularną klapą. Tam, gdzie chodzi o pieniądze, wygrywa zawsze silniejszy, a słabszy ma szansę tylko wtedy, kiedy jest mądrzejszy. Jednak One Sport zabrakło i siły, i mądrości, i wyobraźni. W tej sytuacji nawoływanie niektórych komentatorów żużlowych do wojny z BSI i bojkotu Grand Prix musi się skończyć tym samym, czym wojna tłumikowa - puszczeniem bąka i to publicznie...

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Więcej o:
Komentarze (1)
Synowiec: Stal znów ma szansę na medal. Bez końca problemów nie da się jednak załatwiać kredytem
Zaloguj się
  • rasz04

    Oceniono 4 razy 2

    Panie Mecenasie, to że miasto poręcza kredyt nie oznacza, że klub nie ma zdolności kredytowej. Tak duży kredyt wymaga zabezpieczenia, nie sądzę aby jakikolwiek bank dał milionowy kredyt bez zabezpieczenia. Klub pewnie nie posiada wystarczającego majątku na zabezpieczenie, dlatego wystąpił do Prezydenta o poręczenie. Jeżeli klub nie miałby zdolności kredytowej to poręczenie nic by nie pomogło.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX