Synowiec: Stal już powinna myśleć o składzie na następny sezon

Rozgrywki ligowe, podobnie jak i rywalizacja w Grand Prix, wkraczają w decydującą fazę. Wyścig Sajfutdinowa z Woffindenem będzie fanów żużla rozpalał do końca. W naszej ekstraklasie play-off jednak dla Tarnowa. Szkoda, że rewelacyjna w drugiej części sezonu Stal Gorzów zacznie wakacje już w sierpniu.
W wyścigu o żużlowego mistrza świata pomimo, że do końca zostały jeszcze cztery rundy, wiadomo już, kto będzie walczył o złoto. Na tytuł mogą liczyć tylko dwaj zawodnicy - otrzaskany w mistrzowskich bojach, w tej chwili pierwszy Rosjanin Emil Sajfutdinow i rewelacyjny młodziak z Anglii Tai Woffinden. Aktualny lider ma tylko kilka punktów przewagi, pomimo wielkiej formy, wcale nie jest pewniakiem do mistrzostwa. Światowy żużel łakomie spogląda na Rosję, bo tylko stamtąd może nadejść zbawienie i dobrze by było, aby złoty medal zdobył Sajfutdinow. Powie to każdy, kto oglądał ostatni turniej we włoskim Terenzano. Ponoć na imprezie stawiło się około 2 tysięcy widzów (większa frekwencja była ostatnio w polskiej drugiej lidze, na meczu pomiędzy Wandą Kraków a Kolejarzem Opole), ale ja starałem się policzyć fanów na trybunach we Włoszech i wyszło mi znacznie mniej. Tak więc zwycięstwo Sajfutdinowa jest pożądane, ale coś mi się zdaje, że jadący bez kompleksów, za to z wielką determinacją Anglik, może z tego pojedynku wyjść jako mistrz. Dla sportu to naprawdę piękne, ale dla promocji żużla już mniej, bo Woffinden ma wygląd (tatuaże, gdzie tylko można, tuleje w uszach itp.), który trudno będzie wykorzystać dla propagowania cyklu Grand Prix. W każdym razie sprawa mistrzostwa wyjaśni się pewnie dopiero w czasie ostatniego turnieju w Toruniu, no, chyba że i tą sprawę pokrzyżują kontuzje, tak jak wszystko w tym sezonie.

O medal brązowy powalczy nasz Jarek Hampel z szalonym Duńczykiem Nickim Pedersenem, Matejem Zagarem i Nielsem Iversenem. Kto z nich wygra? Stawiam na Iversena.

W lidze też większość zagadek jest już wyjaśniona. W play-off walczyć będą Falubaz Zielona Góra, Unibax Toruń, Włókniarz Częstochowa i jednak Unia Tarnów, po cennym zwycięstwie w Lesznie. Tarnowianom do pierwszej czwórki praktycznie brakuje trzech punktów, które wywalczą w Częstochowie (bonus) i u siebie z torunianami. Gorzowska Stal niestety pogrzebała swoje szanse w Rzeszowie i czeka ją szybki urlop już w sierpniu. Szkoda, bo w końcówce rozgrywek zobaczyliśmy, że potencjał zespołu spokojnie sięgał co najmniej półfinału play-off. Spadek nie wchodzi w grę. Chyba że nastąpi kataklizm i Stal przegra u siebie z walczącą o życie Spartą Wrocław. Cieszyłbym się ogromnie, gdyby miast wrocławian spadła bezbarwna i bez życia rzeszowska Marma, ale też liczyć na to trudno, bo wspomniany już wyżej Woffinden oraz "nasz" Zbyszek Suchecki musieliby wznieść się w Gorzowie na wyżyny swoich umiejętności, a i to może być za mało, bo stalowcy w drugiej części sezonu jeżdżą u siebie rewelacyjnie. Tak więc obejrzeć mecz o życie będzie warto, ale bardziej z uwagi na postawę wrocławian.

Stal nic już nie musi, oczywiście poza szacunkiem dla kibiców, którzy jak co roku zasłużyli na złoto, niestety w przeciwieństwie do żużlowców. Tradycyjnie po sezonie, który kończy się zbyt szybko, czas zacząć myśleć, co dalej. Jak zatrzymać Bartka Zmarzlika i Nielsa Iversena, jak zainwestować w Adriana Cyfera, aby uczynił następny krok w marszu ku sportowym szczytom, jak sprowadzić do Gorzowa, po ewentualnym spadku Wrocławia, wychowanka Zbyszka Sucheckiego. Jak poprawić jazdę Pawła Hliba, wreszcie - jak się przeprosić z Matejem Zagarem. Krótko mówiąc - jak zbudować skład na miarę oczekiwań kibiców w następnym roku...

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny