Sport.pl

Gorzowskiej żużlowej rundy Grand Prix 2013 mecenasa plusy i minusy

Wielkie brawa za sprawność, frekwencję, piękne hostessy, wiwaty biało-czerwonej publiczności oraz za udany występ juniora Bartka Zmarzlika i heroiczną walkę wytatuowanego jak meksykański gangster Taia Woffindena. Minusy? Tor do jazdy gęsiego. I radykalna obniżka cen biletów "last minute" - tak kibiców traktować nie wolno.
Gorzowski turniej Grand Prix za nami. Miał on swoje oczywiste plusy, ale też i minusy. Najpierw plusy. Dawno nie widziałem tak sprawnie poprowadzonych zawodów. 23 biegi łącznie z dekoracją zajęły ledwie dwie i pół godziny, a czasem mecze ligowe - tylko 15 wyścigów - trwają dłużej. Za sprawność piątka z plusem. Zwyciężył Polak Jarosław Hampel, choć na co dzień występujący w Falubazie Zielona Góra, a mimo to kibice wiwatowali na jego cześć tak, jakby był zawodnikiem Stali Gorzów. Za to fanom należy się szóstka, choć już Tomasz Gollob był przyjęty bardzo chłodno i bez żadnych emocji. Sam sobie zresztą na to zasłużył zmarnowaniem Stali złotego medalu w ubiegłym roku.

Dopisała pogoda i frekwencja, a więc i pogodzie, i frekwencji należy się co najmniej piątka. Z oświadczenia prezesa Zmory wynika, że klub wprawdzie na Grand Prix nie zarobił, ale też do turnieju nie dołożył, co w sumie jest niezłym rezultatem, pamiętając rok ubiegły. To też plus, choć mniejszy. Na plus należy też zaliczyć występ Bartka Zmarzlika, który po raz kolejny potwierdził, że może startować ze światową czołówką jak równy z równym.

Na szóstkę z plusem zasłużył Anglik Tai Woffinden, który 12 dni po operacji obojczyka nie tylko wystartował, ale jeździł jak szatan, stając ostatecznie na podium. Szkoda tylko, że ten chłopak, mający wyjątkowy wręcz talent do żużla i który jest poważnym kandydatem do tytułu mistrza świata, wykonuje na swoim ciele tatuaże jak meksykański gangster, odsiadujący karę 40 lat więzienia za narkotyki. Te tatuaże i inne wątpliwej urody "ozdoby", jak robienie sobie tuneli w uszach (brakuje jeszcze kłódki w nosie), są z pewnością mile widziane przez część kibiców, ale tylko przez część, bo jednak typowemu kibicowi żużla to się nie podoba i medialnej, a także reklamowej kariery ten chłopak z pewnością nie zrobi. Amerykański koszykarz Dennis Rodman był jeden, a i tak wszyscy traktowali go jak wariata. Za występ Woffindenowi same brawa, ale za wygląd nagana, bo w tym względzie bliżej mu dzisiaj do cyrku niż do poważnego sportu. Na koniec szóstka dla hostess, których pojawienie się w pobliżu trybun natychmiast wywoływało burzę braw i wiwatów z uwagi na urodę i niezwykle seksowny wygląd. Tu ocena kibiców była jednoznaczna.

Jeśli chodzi o minusy, to pierwszym z nich jest przygotowanie toru tak, aby nie było na nim żadnego ścigania. Taki tor zabija widowisko, będące tym, co w żużlu jest najważniejsze. Jazda gęsiego powoduje, że stadiony pustoszeją i jest to droga donikąd. Tak więc dwója za tor. Na minus zasługuje też postawa Tomasza Golloba, który na pewno w tym roku nie zostanie mistrzem świata, a najpewniej też wyleci poza pierwszą ósemkę, premiowaną pozostaniem w cyklu na kolejny sezon. Myślę, że każdy żużlowiec powinien raczej wcześniej niż później podjąć decyzję o zakończeniu kariery i uczynić to w pełni sławy. Jason Crump czy Ryan Sullivan to dobre ostatnie przykłady. W Grand Prix idzie młodość - Ward, Woffinden, Holder, Zmarzlik. Wprawdzie i Gollob, i Greg Hancock nadal mają siłę, ale niestety obaj muszą iść w dół i niczego już do cyklu Grand Prix nowego nie wniosą. Największy jednak minus, i to z dużym wykrzyknikiem, należy się organizatorom za to, że namawiali wszystkich do kupowania biletów po 90 zł, zastrzegając, że przed zawodami cena ich wzrośnie do 110 zł. Tymczasem przed samym turniejem wartość wejściówek spadła do aż 1/3 ceny - do 30 zł. To skandal i kpina z kibiców, którzy uwierzyli w zapewnienia płynące z klubu. Efekty takiego działania w przyszłym roku są murowane.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Więcej o:
Komentarze (2)
Gorzowskiej żużlowej rundy Grand Prix 2013 mecenasa plusy i minusy
Zaloguj się
  • donmafioso

    Oceniono 6 razy 4

    Szowinizm i zaprzanstwo. Seksowne hostessy to fajnie, poslinilem sie i poglaskalem po udzie, mniam, publika byla jednomyslna (pytales panie na trybunach?). Za to ten Woffinden z tunelem w uszach i aparycja dilera to wstyd i antyreklama dla cyklu GP. Dzieci na pewno plakaly w TV. Co ci do tego syty burzuju? Cale szczescie, ze nie wszyscy sa tacy szarzy i jednowymuarowi jak ty, rubaszny sabaryto - mecenasie, hehe. Widac, ze na GP slome rowno z butem przystrzygles.

  • danny_boy

    Oceniono 1 raz -1

    "Wielkie brawa za (…) frekwencję (…) oraz za udany występ juniora Bartka Zmarzlika.
    Przy końcowej cenie 30 zł za bilet, to naprawdę i tak dziwi, że kilkaset miejsc było pustych.
    Zmarzlik dał niesamowitej dupy, ale zawiniła przede wszystkim psychika. Rok temu jechał na luzie, a teraz spalił się całkowicie.
    Beznadziejny był spiker, który nawoływał do zbiorowego tańczenia Kaczuszek - jak chodziłem do przedszkola, to już wtedy był to totalny obciach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX