Nasi młodzi szczypiorniści 15. drużyną w Polsce. "Za rok będzie znacznie lepiej!"

Choć z sześciu meczów piłkarze ręczni GSPR UKS Miś Gorzów wygrali dopiero ten ostatni, to wracali do domów z podniesionymi głowami. - Sam awans do finałów tak wielkiej imprezy jest dużym wyróżnieniem. Zebrane tam, bezcenne doświadczenia spróbujemy wykorzystać w następnym sezonie - powiedział trener naszej drużyny Paweł Cichoń.
16 drużyn rywalizowało w finale Pucharu Polski chłopców na boiskach w Kępnie i Ostrzeszowie. - Nam tak wypadł rozkład gier, że wszystkie pojedynki rozegraliśmy w Ostrzeszowie - opowiadał Paweł Cichoń, który prowadził gorzowski zespół razem z Januszem Szopą. - Docelowym na finałach był rocznik 2000, my byliśmy jednym z najmłodszych zespołów, który powinien więcej zdziałać już za rok. Teraz chłopcy poznali jak wygląda taka impreza, pozbyli się tremy. Wracali bardzo napaleni i nakręceni do dalszej pracy, aby udowodnić, że w kolejnym Pucharze Polski stać ich na coś więcej niż 15 miejsce.

W grupie gorzowianie wszystkie trzy mecze przegrali dość wyraźnie. Za to o porażce z Zawierciem, która spychała GSPR UKS Miś na miejsca 13-16, zadecydowały niuanse. - Jeden rocznik w takiej rywalizacji to naprawdę bardzo dużo - przyznał Cichoń. - Popatrzmy choćby na drużynę z Wrocławia [szóste miejsce], to przy nas były rosłe chłopy. Gdy dozwolona była obrona strefowa to z oczywistych względów trudno było nam się przez nią przebić. Na pierwszy mecz z Kwidzynem też wyszliśmy jak na ścięcie. Z każdą minutą uczyliśmy się jednak gry na tym poziomie i drugie spotkanie z MTS wyglądało już całkiem inaczej. W ostatnich sekundach mieliśmy swoje sytuacje, aby pokonać zarówno Zawiercie jak i Kwidzyn. Niestety tym razem jeszcze się nie udało.

W finale drużyna Nike Ciechanów pokonała 26:25 Energetyka Gryfino, opartego głównie na zawodnikach z zaprzyjaźnionych z Gorzowem Bań. Trzecie miejsce zajął zespół Euco Legnica. - Nie chcę już wracać do naszych nieustannych, wręcz skandalicznych problemów z treningami na pełnowymiarowej hali, z której od stycznia korzystaliśmy właściwie kilka razy i to głównie dzięki prywatnym kontaktom, przy okazji wszystkim dziękuję za pomoc - mówił szkoleniowiec GSPR. - Mamy swoje pomysły na nowy sezon, trudności nas nie zniechęcają, a raczej wzmacniają, bo wokół drużyny nie brakuje ludzi dobrej woli. Przy braku drużyny seniorów, ci młodzi chłopcy muszą być nadzieją gorzowskiej piłki ręcznej. Do kolejnych rozgrywek chcemy zgłosić trzy zespoły, znacznie lepiej to poukładać, mocniej skupić organizację, szkolenie i współpracę z miastem wokół Uczniowskiego Klubu Sportowego Miś. Mimo odległej lokaty zostaliśmy zauważeni, bo Rafał Renicki został w finałach uznany najbardziej przyszłościowym zawodnikiem. To wyróżnienie jest również nagrodą dla całego zespołu. I nadzieja na lepszą przyszłość. Tego się trzymamy i obiecujemy, że zespoły Misia dalej będą mocno pracować - zakończył Paweł Cichoń.

WYNIKI GORZOWIAN:

mecze w grupie: GSPR UKS Miś - MTS Kwidzyn 12:19 (6:11), GSPR - Vive Targi Kielce 7:19 (4:10), GSPR - Śląsk Wrocław 18:23 (12:16);

o miejsca 9-16: GSPR - Viret Zawiercie 14:15 (9:7);

o miejsca 13-16: GSPR - MTS Kwidzyn 11:12 (5:6);

o 15. miejsce: GSPR - Czwórka Libiąż 24:15 (14:9).