Ważna wioślarska impreza bez Michała Jelińskiego

Gorzowski as, złoty medalista igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata, nie załapał się do kadry na startujące dziś mistrzostwa Europy. Czy to schyłek kariery naszego mistrza? - Absolutnie nie - twierdzi Piotr Basta, trener klubowy AZS AWF Gorzów.
Wspaniała opowieść o wioślarskich "dominatorach" zakończyła się rok temu, szóstym miejscem podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Czwórka podwójna, w której gorzowianin Michał Jeliński pływał z Adamem Korolem, Markiem Kolbowiczem i Konradem Wasielewskim, na zawsze zapisała się jednak złotymi zgłoskami w historii polskiego i światowego sportu. Złoto Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, cztery tytuły mistrzów świata, mistrzostwo Europy... Po powrocie z Londynu 33-letni Jeliński wcale jednak nie myślał o zakończeniu kariery. - Uważam, że w Londynie byłem w życiowej formie, ale do końca nie zdołałem tego pokazać - mówił wioślarz AZS AWF. - Na dobre wszystko wyjaśni się na wiosnę 2013 roku, wtedy od nowa będą budowane osady. Na zakończenie igrzysk miałem zaszczyt nieść polską flagę, zobaczyłem tę niesamowitą uroczystość z bliska, od wewnątrz. Gdy rozbrzmiały dźwięki brazylijskiej samby, pomyślałem sobie, że jeśli powściągliwych Anglików stać było na taką imprezę, to co dopiero będzie się działo za cztery lata u tak temperamentnych Brazylijczyków, w miejscu chyba najbardziej atrakcyjnym dla każdego Europejczyka. Będę walczył, chcę być w Rio de Janeiro. Na razie nie wyobrażam sobie życia bez uprawiania sportu wyczynowego.

Niedługo po igrzyskach Jeliński był jedynym z "dominatorów", który popłynął w czwórce podwójnej w mistrzostwach Europy - osada zajęła we Włoszech dziewiąte miejsce. Dziś w hiszpańskiej Sewilli startuje kolejny europejski czempionat seniorów. Czemu nie ma tam naszego mistrza? - Nie załapał się do kadry w krajowej selekcji - wyjaśnił Piotr Basta, trener klubowy AZS AWF Gorzów. - Po igrzyskach zmienił nieco swój program przygotowań, trenował sam, na obiektach klubowych, według własnego programu. I niestety te zmiany nie wyszły mu najlepiej. Najważniejsza informacja jest jednak taka, że Michał absolutnie nie rezygnuje z walki o miejsce w reprezentacji, wręcz przeciwnie. Dalej mocno pracuje, chce się pokazać już podczas najbliższych mistrzostw Polski. I osobiście jestem pewien, że jeszcze go zobaczymy na wielkich zawodach.

Jedynym przedstawicielem AZS AWF w Sewilli będzie zatem Zbigniew Schodowski, który razem z kolegami z ósemki ma zamiar skutecznie bronić złotego medalu 73. mistrzostw Europy. Z tej osady wypadł drugi wioślarz z gorzowskiego klubu - Maciej Mattik. - Mamy trochę drobnych kłopotów ze zdrowiem zawodników. Ostatnio w kraju trenowali w chłodzie, w samolocie zostali wyziębieni, a w Sewilli wpadli w upał, jak przystało na hiszpańską pogodę, jest gorąco - opowiadał dyrektor sportowy związku towarzystw wioślarskich Bogdan Gryczuk. - W czwartek mieliśmy 28 stopni, natomiast w następnych dniach temperatura jeszcze wzrośnie, do 32 stopni w niedzielę. Większe problemy są z Michałem Szpakowskim. Wioślarz Zawiszy Bydgoszcz zmaga się z bólami żołądka. Nie wiadomo, gdzie nastąpiło zatrucie - w Polsce, podczas podróży czy tu na miejscu. Na wszelki wypadek ściągamy Dariusza Juręczyka z Torunia. Mimo tych perturbacji liczę na dobry występ ósemki.

Łącznie Polska wystawia w Hiszpanii osiem osad. Pierwsze mistrzostwa Europy zostały rozegrane nad jeziorem Orta we Włoszech w 1893 roku, tuż po założeniu Międzynarodowej Federacji Wioślarskiej. Odbywały się corocznie przez 80 lat, do 1973 roku. Potem nastąpiła przerwa w organizacji. Dopiero w maju 2006 roku podjęto decyzję o przywróceniu tych zawodów i w następnym, po 34 latach, odbyły się w Poznaniu kolejne.