Sport.pl

Jerzy Synowiec: Derby dla Stali, czy Falubazu? Wygra ten, kto będzie chciał bardziej

Już w niedzielę derby lubuskie, czyli jeden z dwóch największych meczów sezonu, z pewnością ważniejszy od gorzowskiej rundy Grand Prix. Jednak zbliżające się derby będą inne od wszystkich pozostałych, bo nie przyjadą kibice jednej z drużyn, w tym przypadku fani Falubazu.
Mecze Stali z Falubazem widziałem w życiu kilkadziesiąt razy i z reguły były to spotkania warte każdych pieniędzy, niektóre do zapamiętania przez dziesiątki lat. Nigdy jednak nie zdarzyło się tak, aby odbyły się one bez kibiców jednej z drużyn. To nie będą już prawdziwe derby, bo bez ostrego dopingu kibiców obu klubów i bez ich często zdumiewających pomysłów, zawody - przynajmniej dla mnie - stracą swój smak i urok. Jest bardzo prawdopodobne, że władze zielonogórskiego klubu, w rewanżu postawią kibicom Stali warunki trudne do spełnienia i mecz w Zielonej Górze też będzie bez nich. W tym miejscu trzeba przypomnieć słowa naszego byłego prezydenta, który wypowiedział słynne zdanie: "Nie idźcie tą drogą", bo to droga donikąd. To prosta recepta do zrobienia z najważniejszego żużlowego święta przeciętnych zawodów bez znaczenia.

Zawody tak, czy inaczej się odbędą, więc można zrobić przymiarkę do spodziewanego rezultatu. Można to zrobić przez porównanie sił poszczególnych formacji Stali i Falubazu.

Na początek kapitanowie obu zespołów. Siła Protasiewicza i Kasprzaka w Gorzowie będzie porównywalna, z lekkim wskazaniem na tego pierwszego. Porównanie drugiej pary liderów, a więc Hampela i Iversena - w Gorzowie niezawodnego - też daje rezultat remisowy, choć tym razem ze wskazaniem na Iversena. Trzecia para jest trudna do oceny, bo z jednej strony będzie to Jonsson, a z drugiej - zastępstwo zawodnika. Tu daję przewagę Jonssonowi. W drugiej linii jest jeszcze ciekawiej, bo według mnie zarówno Sundstrom jest lepszy niż Davidsson jak i Hlib powinien być skuteczniejszy niż Jabłoński. Jeśli chodzi o juniorów, to Cyran nie może przegrać ze Zgardzińskim, ale za to wskazać zwycięzcę pojedynku Zmarzlika z Dudkiem? Nie sposób. Tu raczej remis, choć oczywiście na torze jeden z tych bardzo utalentowanych, młodych żużlowców będzie górą. Stawką jest nie tylko wynik meczu, ale być może również start w gorzowskiej rundzie Grand Prix, czyli tzw. dzika karta. Krótko mówiąc - takich juniorskich emocji na torze dawno chyba nie było.

Czy to zestawienie daje odpowiedź na pytanie o końcowy wynik? I tak i nie, bo wprawdzie wypada ono korzystnie dla Stali, ale jednak zwycięstwa w tych swoistych, teoretycznych pojedynkach mogą być bardzo okazałe lub bardzo skromne. Myślę, że tym razem zadecyduje druga linia, a tą na własnym torze mocniejszą ma Stal.

Czy takie gdybanie ma sens? To tylko zabawa, bo w derbach emocje są tak wielkie, że niczego do końca przewidzieć nie można, a czego jak czego - ambicji i jednej i drugiej drużynie na pewno nie zabraknie. Wygra ten, który będzie nie tyle lepszy, ile będzie bardziej chciał.

Więcej o: