Joanna Mucha: Hala w Gorzowie? W 2013 roku na pewno pieniędzy nie będzie

Dużo gadania - konkretów i idących za tym pieniędzy żadnych. Nasze miasto nie doczekało się nowoczesnej hali widowiskowo-sportowej w lepszych czasach, mało kto zatem wierzy, że coś się ruszy w kryzysie. Potwierdziła to dziś w Zielonej Górze minister sportu Joanna Mucha: - Na wielkie projekty, także ten gorzowski, w tym roku nie mamy środków.
Koszykarki walczyły w Eurolidze, a kibice odbijali się od drzwi hali przy ul. Chopina, bo zwyczajnie brakowało biletów. Mieliśmy ekstraklasowych piłkarzy ręcznych. Na ich pojedynki z Wisłą Płock czy Vive Kielce spokojnie można było sprzedać pięć tysięcy wejściówek, a nie - z konieczności - kilka razy mniej. Wtedy najbardziej odczuliśmy brak w Gorzowie porządnego obiektu. Hasło "nowoczesna hala" pojawiało się wielokrotnie, ale głównie jako kiełbasa wyborcza. Mówili o niej kandydaci na prezydentów czy senatorów. Pod koniec 2010 roku dla Tadeusza Jędrzejczaka, tuż przed kolejnymi wyborami, architekci wizualizacje tworzyli nawet "z własnej woli i za darmo"... - Nowa hala sportowa powstanie do 2013 r. [termin budowy przesuwał się kolejny raz, jeszcze w kwietniu na antenie TVP Sport mówił o 2012 r. - przyp. red.] Inwestycję będzie realizowała miejska spółka, którą wspólnie z nową radą powołam - zapewniał wtedy Jędrzejczak.

Po dwóch latach nadal nie mamy żadnego postępu, za oknami szaleje kryzys gospodarczy, a gorzowskie drużyny, w drastyczny i nieprzemyślany sposób odcięte od miejskich funduszy, bardziej myślą o przetrwaniu - seniorskiej piłki ręcznej już nie ma. Prezydent z radnymi nie znaleźli wspólnej drogi. Ci drudzy przelewają z pustego w próżne, podczas środowej sesji przyjęli osobliwy apel, że są za budową hali i czekają na konkrety. Fakty są jednak takie, że nie ma spółki (czy jest ona dobrym rozwiązaniem, to zupełnie inna sprawa), nie ma jakichkolwiek pieniędzy zapisanych na halę w budżecie, nie ma konkretnej lokalizacji, a Jędrzejczak i niektórzy radni przynajmniej mówią wprost: - Hala tak, ale nie teraz. Dziś taka inwestycja w Gorzowie nie ma sensu.

Swój projekt stworzyli ludzie związani z gorzowską koszykówką, zainteresowali nim bardzo sceptycznego prezydenta. Wymyślili komitet społeczny budowy hali - w tym gronie ludzie biznesu, politycy, porozumienie koszykówki z innymi dyscyplinami, a na końcu kompleks sportowy z nowoczesną halą "na 100-lecie odzyskania wolności", a więc całość gotowa najpóźniej w 2018 roku. Rozpoczęli poszukiwanie pieniędzy z zewnątrz. Było już jedno spotkanie z minister sportu Joanną Muchą i przedstawiony pomysł: Start Gorzów to jeden z najsilniejszych klubów w Polsce, z wieloma medalistami igrzysk paraolimpijskich, a więc stwórzmy tu centralny ośrodek przygotowań sportowców niepełnosprawnych. Mucha, która dziś przebywa w Zielonej Górze, nie dała jednak wielkich nadziei na rychłą realizację takiego projektu. - Na wielkie inwestycje sportowe w Polsce nie ma w 2013 roku pieniędzy - powiedziała. Ministerstwo nie ma w planach pomagać w budowach stadionów, hal widowiskowo-sportowych i basenów, a rezerwuje środki jedynie na mniejsze zadania: sale gimnastyczne, boiska do koszykówki czy ścieżki rowerowe. Minister Mucha dodała, że o większych inwestycjach będzie rozmawiać w latach następnych. Zazdroszcząc Zielonej Górze, czekamy w Gorzowie na nowoczesną halę ładnych parę lat, pewnie poczekamy jeszcze kilka. Ile?