Sport.pl

Dobra gra, mecze "na styku", a finał mistrzostw Polski niestety dla innych

Młodzi gorzowscy piłkarze ręczni nie sięgnęli marzeń, w półfinałowym turnieju mistrzostw Polski juniorów zremisowali jeden mecz, a pozostałe dwa przegrali. - Jest niedosyt, bo szczęście było naprawdę blisko - przyznał trener GSPR Piotr Gintowt.
Nasza młodzież przed najważniejszymi grami w swojej kategorii wiekowej nie ukrywała: celujemy w finał, miejsce wśród ośmiu najlepszych drużyn w naszym kraju. Zespół GSPR przebrnął przez bardzo mocno obsadzony ćwierćfinał w Wolsztynie, w półfinale też trafił do "grupy śmierci" - takie opinie można było usłyszeć od osób znających aktualne realia juniorskiego szczypiorniaka. - Nie mamy nic do stracenia, a wszystko do zyskania - mówił trener Piotr Gintowt. - W decydującym starciu w Wolsztynie nie ulękliśmy się pełnej hali kibiców gospodarzy. Na pewno zaprocentowała trudna szkoła, jaką przechodziliśmy w dorosłej pierwszej lidze. Mam nadzieję, że podobnie będzie w Płocku.

I było. Gorzowianie jako jedyni postawili się niezwykle silnej Wiśle. Do przerwy remisowali z gospodarzami 14:14, a o porażce 24:30 zadecydowało kilka przespanych minut tuż po przerwie. W kolejnych pojedynkach Wisła gromiła Siódemkę Chełmek 37:24 i Kusego Szczecin 39:24.

Awans do finału pogrzebaliśmy w kolejnych dwóch dniach. Pojedyncze akcje zadecydowały, że z Kusym Szczecin zremisowaliśmy 31:31, będąc bliżej przegranej. Ten pojedynek zawodnikom GSPR nie wyszedł najlepiej. Największy żal pozostał jednak po rywalizacji z Siódemką. Długo w tym pojedynku prowadziliśmy, w drugiej połowie nawet kilkoma golami. Spuściliśmy z tonu na ostatnie 10 minut. Przegrana 28:30. I spory niedosyt, bo wcale od rywali z Chełmka nie byliśmy gorsi... - Mieliśmy inne cele i ich nie osiągnęliśmy, nie może być więc wielkiej satysfakcji, choć turniej w Płocku był w naszym wykonaniu naprawdę niezły - podsumował Piotr Gintowt. - Szkoda straconej szansy, bo ćwierćfinał i półfinał pokazały, że w finale też nie bylibyśmy bez szans. Mieliśmy jednak pecha, praktycznie w każdej grze trafiając na czołowe drużyny w Polsce, z których ktoś w końcu musiał odpaść.

Więcej o: