Nasi piłkarze ręczni nareszcie coś wygrali. Będą kolejne mecze seniorów

- Cieszymy się z awansu juniorów, to oni są naszym promykiem nadziei. Pierwszy zespół też nie odpuszcza. Zagramy z Olsztynem i na wyjeździe w Wolsztynie. Nie chcemy, aby nas nazywano grabarzami gorzowskiego szczypiorniaka - powiedział wiceprezes GSPR Łukasz Bronowicki.
Trener seniorów i naszej drużyny młodzieżowej Piotr Gintowt obawiał się ćwierćfinałowego turnieju MP juniorów. - W Wolsztynie czeka nas naprawdę trudne wyzwanie - mówił. Pierwsze spotkanie to potwierdziło. Trochę na własne życzenie przegraliśmy z MKS MOS Wrocław 31:33. Kolejny pojedynek też zaczął się nieszczególnie, bo do przerwy byliśmy gorsi od Śląska Wrocław o dwie bramki - 13:15. Dalej już jednak oglądaliśmy gorzowski zespół, który po trudnych sprawdzianach w pierwszej lidze, teraz wykorzystuje te doświadczenia w starciach ze swoimi rówieśnikami. Wygrywamy z wrocławianami 34:25, a także łatwo ogrywamy Wolsztyniaka 32:23. Błyszczą Marek Baraniak, Tomek Gintowt, w bramce dobrze spisuje się Krzysiu Nowicki, ostoją obrony jest Michał Pieksza choć... - W pierwszym pojedynku Michał doznał kontuzji palca i musiał korzystać z pomocy lekarzy - opowiadał trener Gintowt. - Wszystko jednak szczęśliwie się skończyło i w dobrym stylu kwalifikujemy się dalej. Spróbujemy teraz wypełnić dalsze obowiązki w lidze, choć nie ukrywam, że przede wszystkim koncentrujemy się na tym, co w połowie lutego wydarzy się w półfinale mistrzostw Polski.

W walce o finał 15-17 lutego GSPR zmierzy się z Wisłą Płock, Kusym Szczecin i Siódemką Chełmek.

A co do tego czasu czeka nasz seniorski zespół, który do tej pory 14 razy przegrał w pierwszej lidze? Najważniejsze, że GSPR nie wywiesza białej flagi. W najbliższą sobotę o godz. 18 podejmie Warmię Olsztyn. - W następnej kolejce pojedziemy też do Wolsztyna, bo to nie jest duży koszt - mówił Łukasz Bronowicki. - Nie chcemy, żeby ktoś nas nazwał grabarzami piłki ręcznej w naszym mieście. We wtorek 19 lutego ponownie spotykamy się na walnym zebraniu klubu [31 stycznia walne nie doszło do skutku]. Tym razem chcemy się przygotować do tego bardzo pieczołowicie, aby liczba członków była odpowiednia do rozpoczęcia obrad i podjęcia niezwykle istotnych decyzji dla losów szczypiorniaka. W kilka osób w pierwszym terminie to nie miało sensu, bo sprawa jest zbyt poważna. Wtedy na pewno dowiemy się, co dalej. Jaka droga zostanie wyznaczona dla zespołu seniorów. Młodzież tak, czy siak będzie walczyć. Najlepiej aż do dobrego wyniku w finałach - zakończył wiceprezes GSPR.