Tragiczna sytuacja naszych piłkarzy ręcznych. "Kłopoty są jak epidemia"

Nie oszukujmy się, marzenia o jakimkolwiek zwycięstwie GSPR w tym sezonie są zdecydowanie na wyrost. Z przedostatnim w tabeli Grunwaldem Poznań też przegrywamy 23:26. - Życzę sobie i wam, aby piłka ręczna w Gorzowie i Poznaniu w ogóle przetrwała - mówił trener gości Rafał Walczak.
Dla dalszych losów gorzowian kluczowe będą najbliższe godziny. Być może w poniedziałek młodzież z GSPR dowie się. ile dostanie środków z miasta na najbliższy sezon. Sytuacja jest podbramkowa, bo za chwilę nasi juniorzy mają swoje docelowe imprezy, i jeśli teraz, czyli przed występami w mistrzostwach Polski, nie podpiszą odpowiednich umów, to po pierwsze nie znajdą pieniędzy na wyjazdy, a po drugie miejskich wpływów nie będą w stanie poprawnie rozliczyć. Jak już pisaliśmy w "Gazecie", 31 stycznia odbędzie się walne zebranie gorzowskiego klubu. Obecny zarząd ma już dość. Czy znajdą się następcy? Ile jest prawdy w spekulacjach, że do nowych władz będzie chciała wejść stara "solidarnościowa" ekipa, kierującą piłką ręczną w naszym mieście jeszcze pod szyldem AZS AWF? - Wszystkiego dowiemy się w czwartek. Niestety, los seniorskiej piłki ręcznej w naszym mieście jest poważnie zagrożony. To strasznie bolesne dla całego środowiska chwile - przyznał trener Piotr Gintowt.

Następny mecz ligowy GSPR ma wyznaczony na najbliższą środę. Na ten termin z 2 lutego zostało przełożone wyjazdowe spotkanie z Arotem Leszno. - Biednemu wiatr jeszcze mocniej wieje w oczy - dodał Gintowt, rozczarowany taką decyzją centrali. - Prosiliśmy, aby ten pojedynek zagrać po kolejnym weekendzie, ale nikt nas nie chce wysłuchać. Przecież od piątku czeka juniorów, czyli 90 procent seniorskiej ekipy, wyczerpujący ćwierćfinał mistrzostw Polski w Wolsztynie, gdzie trafiła nam się wyjątkowo mocna obsada. Nie możemy ryzykować, bo w młodzieżowych rozgrywkach mamy szansę mocno powojować. Co zatem z ligą? Chętnie zagramy z Arotem w innym terminie. W najbliższą środę juniorzy z mojego zespołu na pewno nie pojadą do Leszna.

W sobotnim spotkaniu trzymaliśmy kontakt z Grunwaldem przez pierwsze 20 min (7:7). Wtedy dwukrotnie zagraliśmy w podwójnym osłabieniu - jedną karę sędziowie dawali graczom GSPR za dostrzeżone faule, a drugą za dyskusję. Rekordzistą został grający prezes GSPR Robert Jankowski, który wszystkie trzy dwuminutowe upomnienia, a w konsekwencji czerwoną kartkę dostał za wymianę zdań z arbitrami. Łącznie panowie z gwizdkami pokazali gospodarzom 10 kar, a gościom - pięć. Choć przegraliśmy już w pierwszej lidze 13 razy z rzędu, to na takie traktowanie z pewnością sobie nie zasłużyliśmy... - Nie możemy się oszukiwać, że te wyniki są zaskoczeniem - stwierdził gorzowski szkoleniowiec. - Tacy zawodnicy jak Tomek Gintowt czy Marek Baraniak powinni na tym poziomie występować po kilkanaście minut, a nie toczyć nierówną walkę przez całe mecze. Nawet w Grunwaldzie można wymieniać zawodników z dużym, ekstraklasowym doświadczeniem. Taki Irek Żak rzucił nam dziś 10 goli, wiemy, jaką sportową drogę przebył nasz wychowanek Robert Fogler [2 gole]. Nam od początku rozgrywek brakuje trzech takich ludzi, aby wygrywać i spokojnie sobie grać w środku tabeli pierwszej ligi.

Poznaniacy spokojnie wygrali i już są właściwie pewni występu przynajmniej w barażach o utrzymanie na zapleczu ekstraklasy. - Dalszy nasz los jest jednak nieznany, bo wszędzie tną wydatki na sport, a nie na przykład na administrację - żalił się grający trener Grunwaldu Rafał Walczak. - Od stycznia zrezygnowaliśmy z wypożyczonych ze Szczecina Łukasza Masiaka i Sebastiana Smuniewskiego, bo nie mamy dla nich pieniędzy. Mówi się nam o szkoleniu młodzieży, tylko co tym chłopakom mamy zaproponować później? Przecież tutaj nie chodzi o miliony, a drobne w skali całego budżetu pieniądze na przejazdy, godziwe treningi i grę na przykład w pierwszej lidze. Kłopoty są jak epidemia, rozlały się na piłkę ręczną w Gorzowie i Poznaniu. Chwała chłopakom z GSPR, że też walczą, pograli dziś z nami jak równy z równym. Życzę wam i mojej drużynie, abyśmy przetrwali. Łączymy się z wami w biedzie i z utęsknieniem wyglądamy godnego traktowania przez tych, którzy decydują o losach sportowców - zakończył Walczak.

GSPR GORZÓW - GRUNWALD POZNAŃ 23:26 (10:14)

GSPR: Nowicki, Głośniak - Baraniak 9, Wolski 5, T. Gintowt 4, Jankowski 2, Pieksza 1, Nieradko 1, Domagała 1, Jaśkowski, Patalas.

WYNIKI Z 14. KOLEJKI:

GSPR Gorzów - Grunwald Poznań 23:26, Sokół Kościerzyna - Warmia Olsztyn 29:32, SMS ZPRP Gdańsk - Spójnia Gdynia 26:21, Wolsztyniak Wolsztyn - Pomezania Malbork 31:37, Arot Leszno - Meble Wójcik Elbląg 30:36.

KPR Legionowo ma 23 pkt, Pomezania - 20 pkt, a Wybrzeże i Wolsztyniak po 18 pkt. Zamykający tabelę GSPR traci do Grunwaldu 6 pkt, a do AZS UW Warszawa 7 pkt.