Wioślarskie mistrzostwa Europy. Nowe wyzwanie Michała Jelińskiego

We Włoszech gorzowianin Michał Jeliński pływa o medale w zupełnie nowej czwórce podwójnej. Polacy są już w półfinale. Prosto do finału mistrzostw Europy awansowała ósemka ze Zbigniewem Schodowskim i Maciejem Mattikiem z AZS AWF.
Dominatorzy w składzie, w którym kilka razy zdobywali mistrzostwo świata, a największym ich sukcesem było złoto na igrzyskach w Pekinie, ostatnie słowo powiedzieli w Londynie. Tam polska czwórka podwójna w finale była szósta. Zaraz po finałowym, olimpijskim starcie zakończenie kariery sportowej zapowiedział Adam Korol. Marek Kolbowicz jeszcze się waha, ale jak sam przyznał, za cztery lata na igrzyska w Rio de Janeiro może i pojedzie, ale na pewno nie jako wyczynowy wioślarz. - W tej osadzie zaczyna się zupełnie nowy czas - mówił trener wielkiej czwórki Aleksander Wojciechowski. - Sprawdzimy młodych zawodników i zbierzemy materiał do analizy na przyszłoroczne starty.

Trzeci z dominatorów Konrad Wasielewski przesiadł się do dwójki. W czwórce na razie został tylko Michał Jeliński z AZS AWF Gorzów, który zaraz po Londynie zapowiedział, że jeszcze w wioślarstwie nie powiedział ostatniego słowa. - Na dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez pływania - mówił nasz zawodnik. - Podczas igrzysk byłem w życiowej dyspozycji, ale za bardzo nie było mi dane tego pokazać. Dlatego nie kończę sezonu, zgłosiłem swoją gotowość na mistrzostwa Europy. Tym razem jednak w czwórce będę zdecydowanie najstarszy. A czy zostanę właśnie w tej osadzie? Tego nie wie nikt. Prawdziwe, nowe rozdanie poznamy przed następnym sezonem.

Mistrzostwa Europy seniorów rozpoczęły się dziś we włoskim Varese. W czwórce podwójnej oprócz 32-letniego Jelińskiego mamy o sześć lat młodszego Piotra Licznerskiego ze Szczecina, który w poprzednim sezonie w tej osadzie zastępował już kontuzjowanego Korola, a także dwóch młokosów z Poznania - Adama Wicenciaka z rocznika 1989 i 21-latka Pawła Paziewskiego. - Gdy budowaliśmy złotą osadę, to w podobnym wieku był Konrad Wasielewski - przypomniał trener Wojciechowski. - Adam i Paweł zdobyli złoto w dwójce podczas ostatnich mistrzostw Polski, gdzie pokonali m.in. Licznerskiego z Kolbowiczem.

Patrząc na finał igrzysk w Londynie, widzi się, że we Włoszech brakuje złotej osady Niemiec i srebrnych Chorwatów. Faworytem wydają się być Estończycy, którzy olimpijski start zakończyli tuż za podium, a na ME wystawiają ten sam skład. Olimpijczyków znajdujemy także wśród Rosjan i Francuzów. Jak wypadli Polacy w pierwszym dniu rywalizacji? Wyścig eliminacyjny skończyli dopiero na czwartej pozycji i o półfinał musieli walczyć w repesażu. Mieli jednak trochę pecha, bo z każdego innego przedbiegu awansowaliby dalej. Ich wynik 5.51,46 był piątym czasem eliminacji. Dodatkową szansę Jeliński i spółka bez problemów wygrali, prowadząc od startu. W sobotę popłyną w półfinale, a w niedzielę mamy nadzieję, że również w rywalizacji o medale.

Faworytem w Varese jest nasza ósemka, w składzie której znajdujemy dwóch wioślarzy AZS AWF Gorzów - Zbigniewa Schodowskiego i Macieja Mattika. Drugi z wymienionych - rezerwowy w Londynie - zastąpił Piotra Juszczaka, który zaraz po igrzyskach został powołany do odbycia służby wojskowej. - Trener zdecydował, że płyniemy dalej w tym samym składzie co w Londynie - opowiadał Schodowski. - Chcemy sobie powetować ten nieudany start, bo zwycięstwo w finale B i siódme miejsce w końcowej olimpijskiej klasyfikacji to na pewno nie był nasz szczyt marzeń. Mam jednak nadzieję, że nasza osada regularnie będzie szła w górę.

We Włoszech nie ma żadnej europejskiej ósemki z olimpijskiego finału A (Brytyjczycy wystawiają zupełnie inny skład). Sprawę złota pewnie załatwią między sobą osady z finału B - Polacy i Ukraińcy zdecydowanie wygrali swoje wyścigi eliminacyjne i awansowali prosto do niedzielnego finału.