Jerzy Synowiec: Ekstraligowe rozdanie po pierwszej rundzie - faworyci są na szczycie

Za nami pierwsza runda żużlowej ekstraligi, która zakończyła się niemal dokładnie tak, jak to wszyscy przewidywali. Przynajmniej z grubsza, bo mało kto zakładał słabą końcówkę i trzy porażki w wykonaniu Stali Gorzów.
Na czele jest Unia Tarnów, co dziwić nie może, choć duża przewaga - pięć punktów - nad grupą pościgową, czyli Unią Leszno, Falubazem i Stalą właśnie, musi budzić pewien respekt. Za nimi jest toruński Unibax, który ma wprawdzie dużą stratę do lidera, ale już do reszty nie. Unibax nie popuści, więc czeka nas sporo atrakcji związanych z pogonią tego zespołu za uciekającą fazą play-off. Punktowo dość dobrze stoi Polonia Bydgoszcz, ale to tylko chwilowe złudzenie, bo bydgoszczanie nie są w stanie wygrywać na wyjazdach i na play-off szans żadnych nie mają. Na samym dole tabeli spodziewani outsiderzy - Gdańsk oraz Wrocław, którzy całkowicie odstają od reszty stawki.

Czy coś się zmieni w układzie sił po rundzie rewanżowej? Wydaje się, że najrówniej jeżdżący zespół z Tarnowa zachowa swoją pierwszą pozycję, choć jego przewaga punktowa może gwałtownie zmaleć już na przykład po meczu ze Stalą w Gorzowie, bo to będzie spotkanie za trzy punkty. Miejsca gwarantujące start w play-off powinny też zachować drużyny z Leszna i Zielonej Góry, jednak w pierwszym przypadku warunkiem jest powrót do zdrowia i na tor lidera - Jarosława Hampela, a w drugim przypadku wzrost formy Rune Holty i Jonasa Davidssona. W to akurat nie wierzę, więc Falubaz będzie się musiał mocno sprężać, aby w tym roku powalczyć o medale. Całe szczęście, że w życiowej formie są Patryk Dudek i Aleksandr Łoktajew.

Co do Stali to jeszcze miesiąc temu wydawało się, że udział w play-off i to z pierwszego miejsca jest oczywistością. Dzisiaj można powiedzieć, że Stal jest nadal siłą, której zdaje się nic z rozgrywki o medale nie wypchnie - w rundzie rewanżowej będą doliczane bonusy za dwumecze, a w tym gorzowska drużyna jest potęgą. Fatalna postawa Tomasza Golloba musi jednak niepokoić każdego. Mecz z Gdańskiem nie dał jasnej odpowiedzi, czy kapitan Stali wraca do formy, czy też nie. Może Grand Prix w Gorzowie i spodziewany dobry występ dokonają przełomu. Niezależnie bowiem od tego, jak dobrą formę będą prezentować pozostali zawodnicy Stali, to bez Tomasza Golloba będącego w swojej normalnej formie, sukcesu końcowego nie będzie. Grand Prix w Gorzowie odpowie nie tylko na pytanie o jego ligową formę, ale też na pytanie równie, a może nawet znacznie ważniejsze: czy kapitan Stali będzie w tym roku walczył o medal mistrzostw świata, czy też musi o tym zapomnieć, starając się jedynie utrzymać w pierwszej ósemce, gwarantującej start w cyklu w przyszłym roku.

Co do zespołów z Rzeszowa i Częstochowy, to powinny one zapewnić sobie spokojny ligowy byt, co pewno było ich przedsezonowym założeniem. I tyle, bo o play-off te drużyny nawet marzyć nie mogą. Jason Crump wykazuje w tym roku wyjątkową ligową niemoc, a lider Włókniarza Grigorij Łaguta na swoim torze może pchać zespół do zwycięstw, ale na wyjazdach nic nie zdziała.

Na końcu dwie ekipy, które stoczą ostry bój o utrzymanie się w lidze. Gorzej wyglądają tu szanse Gdańska, bo to zespół składający się z półtora zawodnika. Nicki Pedersen jest gwiazdą ligi, jak to niegdyś bywało, ale reszta to zupełny dramat. Jeszcze Jonasson walczy jak może, dalej niezły junior Pieszczek i niestety zawodnicy nie nadający się do ekstraligi. Człowiek, na którego przed sezonem stawiałem - Maksim Bogdanow - zawodzi na całej linii, a Piotr Świderski, który miał być jednym z liderów, nie wyleczył kontuzji i w tym roku ligi już raczej nie zawojuje, jeśli w ogóle do niej powróci. Wrocław ma czterech zawodników, którzy będą się koncentrowali na zdobywaniu punktów wyłącznie u siebie i to może wystarczyć, aby z trudem, ale się utrzymać. Lindgren, Woffinden, Ułamek i Jędrzejak teoretycznie mają moc, ale jak przychodzi co do czego, sił i woli starcza im tylko na kilka wyścigów.

Na koniec fatalna wiadomość z drugiej ligi - z rozgrywek wycofał się zespół z Krosna, co powoduje, że w tej klasie zostanie tylko pięć drużyn. To z kolei oznacza, że w przyszłym roku obie ligi - pierwsza i druga - muszą być połączone, bo wystartuje w nich pewnie łącznie nie więcej niż dziesięć polskich ekip i to przy pomyślnych wiatrach.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny