Drżenie rąk przed derbowym rewanżem

Czy wynik oraz świadomość, że ulewa ratowała tyłki zielonogórzan od bardziej srogiego lania zmienia nastroje i teraz stracha ma Falubaz?
Niepokój w zielonogórskim klubie musi brać się, po pierwsze - z tego, że Falubaz w niedzielnym rewanżu będzie musiał gonić rywala i odrobić stratę. Osiem punktów to niby niewiele. Niech jednak nie uda się jeden, drugi wyścig, będzie nerwówka. Drugie zmartwienie, które trapi żużlową Zieloną Górę, to uraz, jakiego nabawił się w Gorzowie jeden z liderów drużyny Greg Hancock.

Co może niepokoić Stal Gorzów? To, że zespół prowadzony przez trenera Czesława Czernickiego w tym sezonie kiepsko spisuje się na wyjazdach. Spośród ośmiu meczów wygrał tylko dwa. Rzecz jednak w tym, że gorzowianom wcale nie jest potrzebne zwycięstwo w Zielonej Górze, by awansować do finału.

Ktoś przyłożył się bardziej?

Według tego, co mówił Czesław Czernicki, jego zespół przygotowania do półfinału play-off rozpoczął miesiąc temu, zanim jeszcze gorzowianie wiedzieli, czy w tym półfinale w ogóle pojadą. Organizowane coraz częściej wspólne sesje treningowe miały pomóc gorzowianom skonsolidować się w solidny team. A tuż przed meczem niemal każdy krok poszczególnych zawodników był monitorowany. Np. po Słoweńca Mateja Zagara wysłano samolot, żeby ten nie musiał przedderbowej nocy spędzać w samochodzie, a juniorowi Bartoszowi Zmarzlikowi zakazano startu w sobotnim finale Srebrnego Kasku!

Co działo się w Zielonej Górze? - Wypijemy po flaszce i będziemy do derbów świetnie przygotowani - żartował tydzień przed meczem trener Falubazu Marek Cieślak. - Tylko musi to być coś dobrego, może jakiś koniaczek, bo inaczej zawodnicy dobrze nie pojadą. A tak poważnie, to ja ten mecz traktuję tak samo jak każdy inny. Nie ma żadnego ciśnienia. To normalne spotkanie, które chcemy wygrać. Do derbów podejdziemy z marszu, bo zawodnicy startują w wielu imprezach.

Flaszeczek rzecz jasna nie było, braku ambicji czy lekceważenia rywala także. Ale być może w Falubazie zabrakło odpowiedniej motywacji i koncentracji przed starciem ze Stalą? A luz okazał się tylko pozorny. Świadczą o tym choćby wykluczenie Patryka Dudka za dotknięcie taśmy czy duży błąd Grega Hancocka, który zakończył się jego wypadkiem.

Komu bardziej zadrżą ręce

Przed rewanżem w Falubazie luzu z pewnością nie będzie. Atmosfera większego spokoju może za to zagościć w ekipie Stali. Gorzowianie doskonale zdają sobie z tego sprawę, ale w Zielonej Górze mogą sobie pozwolić nawet na porażkę, co najwyżej różnicą siedmiu punktów. Obrona przewagi uzyskanej na własnym torze z pewnością nie będzie łatwa, ale Stalowcom drżeć ręce nie powinny. Więcej nerwów może być po stronie gospodarzy, choć prezes Falubazu dość pewnie podchodzi do rewanżu. - Strata jest do odrobienia, dwa wyścigi wygrane podwójnie i przewaga rywali znika - mówił Robert Dowhan tuż po przerwanym po ośmiu biegach meczu w Gorzowie. - Może gdyby mecz trwał dłużej, to nasi zawodnicy później pojechaliby lepiej, ale teraz to nieważne. Wszystko będziemy podsumowywać po rewanżu na naszym torze. Myślę, że strata ośmiu punktów jest do nadrobienia.

Z takiego założenia pewnie wyjdą zielonogórscy żużlowcy, jednak dziś nie wiadomo, czy w komplecie przystąpią do niedzielnego spotkania.

Zmartwień dodaje "Herbie"

Niepewny jest udział w derbach Grega Hancocka, choć chyba najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że Amerykanin jednak zaciśnie zęby i przyjedzie walczyć o finał. "Herbie" w Gorzowie wpadł w dziurę na pierwszym łuku, zahaczył o tor tak niefortunnie, że mocno odezwało się jego kolano, z którym miał już kiedyś duże problemy. Gdyby mecz był kontynuowany, to zawodnik i tak by już w nim nie wystąpił. W poniedziałek w Szwecji żużlowiec przebadał kontuzjowane kolano, a we wtorek odpuścił start w Elitserien. - Jestem rozczarowany, że nie mogę pomóc Piraternie, bo to ważny mecz - mówił Hancock. - Moja lewa noga musi odpocząć, nie ma ona w ogóle siły. Nie mogę jej nawet zginać, a co dopiero jechać na motocyklu. Problem z nią miałem już w 1990 roku, to wiązadła kolanowe. Przede mną kilka dni odpoczynku, ale myślę, że będę mógł wystartować w niedzielę w Zielonej Górze.

W piątek zapadnie decyzja, czy lider cyklu Grand Prix pomoże Falubazowi. Jeśli będzie się czuł na siłach, by wsiąść na motocykl, to dotrze do Zielonej Góry już na sobotni trening. Dobrej myśli jest trener Falubazu. - Greg powiedział mi, że za kilka dni będzie zdrowy, weźmie kilka zabiegów i ból minie - mówił Marek Cieślak. Gdyby jednak okazało się, że kontuzja jest groźniejsza, niż wszystkim się to w tej chwili wydaje, to Falubaz będzie mógł skorzystać z rezerwy "zetzet".