Derby ważniejsze od innych w niedzielę o 20.30 w Gorzowie. Komu wielki finał

Biletów na ten mecz już nie da się kupić, ale poratuje transmisja w TVP Sport. Trzeba wszak zobaczyć, jak Stal i Falubaz, pewne swej mocy, walczą o wielki finał.
Stal pierwszy raz od powrotu do ekstraligi przełamała fatum szóstego miejsca. W tym roku o czołową czwórkę było jednak wyjątkowo łatwo, nie zabrakło w niej żadnego z faworytów. Wielkich przegranych będziemy mieli dopiero teraz - jeden wyłoni się z lubuskiej pary. Stal przystępuje do półfinału jako zespół numer trzy po sezonie zasadniczym, Falubaz z numerem dwa. W drugim półfinale Unia Leszno (4.) zmierzy się Unibaksem Toruń (1.).

- Wsłuchuję się w oczekiwania kibiców, czuję głód wygrania czegoś ważnego i dlatego dla mnie ten miesiąc stał się najważniejszym w 30-letniej trenerskiej karierze - przyznał prowadzący gorzowian trener Czesław Czernicki. Rzeczywiście, Stal w meczach tej rangi dawno nie brała udziału. Stawkę podbija fakt, że w półfinale wypadły lubuskie derby.

- Przygotowania do decydującego momentu sezonu zaczęliśmy jeszcze przed rozgrywanym na początku sierpnia meczem z Marmą Rzeszów - opowiadał szkoleniowiec.

Kapitan Stali Tomasz Gollob po kilku groźnych upadkach zrobił sobie mały urlop od ścigania. Grillował, udzielał się w kampanii wyborczej. W końcu znów wsiadł na motocykl. Jeszcze nigdy tyle nie trenował co w miniony weekend. We wtorek w lidze szwedzkiej zdobył 10 pkt. - Potrzebował porządnego wjeżdżenia się - stwierdził Czernicki. - Najważniejsze, że tak doświadczony zawodnik doskonale wie, co robi. Przerwa wyszła mu wyłącznie na zdrowie.

Matej Zagar, Hans Andersen, Łukasz Cyran... Każdy z wymienionych wzbogacił swój park maszyn. Zagar ostatnio na gorzowskim stadionie spędzał dużo czasu, ale dzień przed meczem z Falubazem wystartuje w mistrzostwach swojego kraju. Zaraz po zawodach przyleci z Krsko samolotem, razem z wiceprezesem Stali Maciejem Mularskim. W tym czasie w Gorzowie mają przygotowywać się Andersen i Niels Iversen.

Czernicki sam w przygotowaniach stawia na zasłonę dymną: - W tak ważnych dniach sam też zamieniam papierosy na szczęśliwą fajkę, po prostu lubię, jak coś koło mnie się dymi... - wyjawił trener Stali i zapowiedział: - W niedzielne południe jeszcze rozgrzejemy motocykle i ruszamy, by postawić się rywalowi z południa i już po tym spotkaniu mocno przybliżyć się do wymarzonego finału.

Spokojnie do derbowego starcia szykują się też zielonogórzanie. Jak? - Wypijemy po flaszce i będziemy przygotowani, tylko musi to być coś dobrego, na przykład koniaczek, bo inaczej zawodnicy dobrze nie pojadą - żartował Marek Cieślak, szkoleniowiec Falubazu. - Nie odczuwam żadnego ciśnienia. Dla mnie to normalne spotkanie, które chcemy wygrać. Nie ma dla mnie znaczenia, czy będziemy się ścigać w Gorzowie, czy w Rzeszowie. Naprawdę wszystko mi jedno. Może narażę się kibicom, ale nie będę inaczej mówił, skoro naprawdę tak to wszystko traktuję.

Zielonogórzanie nie organizują wspólnych treningów czy analitycznych spotkań w celu rozpracowania przeciwnika. Żużlowcy będą w rozjazdach niemal do ostatnich chwil przed niedzielnym pojedynkiem.

- Zawodnicy startują w wielu imprezach, dlatego do derbów podejdziemy z marszu - stwierdził trener Falubazu. - Od zawodników wymagam, by bardzo dobrze przygotowali motocykle. Wszyscy mają mieć silniki po przeglądach. A moją rolą jest przeanalizowanie kilku ostatnich meczów z gorzowskiego toru.

STAL GORZÓW - STELMET FALUBAZ ZIELONA GÓRA

Niedziela - godz. 20.30, stadion im. Edwarda Jancarza przy ul. Śląskiej, transmisja w TVP Sport.

Bilety - wyprzedane.

FALUBAZ: 1. Andreas Jonsson, 2. Grzegorz Zengota, 3. Greg Hancock, 4. Jonas Davidsson, 5. Piotr Protasiewicz, 6. Patryk Dudek, 7. Kacper Rogowski.

STAL: 9. Tomasz Gollob, 10. Hans Andersen, 11. Matej Zagar, 12. Niels Kristian Iversen, 13. Nicki Pedersen, 14. Bartosz Zmarzlik, 15. Łukasz Cyran.