Sport.pl

Dobre, koszykarskie wieści. Do KSSSE AZS PWSZ wracają stare znajome

Brązowe medalistki nie zagrają w ekstraklasie? To bzdura. Pieniędzy w gorzowskiej koszykówce jest mniej, ale zostaje z nami choćby KSSSE. I skład też powinien być niezły, z pięcioma zawodniczkami zagranicznymi.
Cisza wokół trzeciego zespołu kobiecej elity niektórych już bardzo zniecierpliwiła. "AZS PWSZ juniorkami zagra wyłącznie o utrzymanie. Gorzowianki w ogóle odpuszczą sobie ligowe rozgrywki." - takie rewelacje mogliśmy znaleźć na internetowych forach. Inni pobudowali składy, a my? Zaklepaliśmy trzy Polki - Kasię Dźwigalską oraz Agnieszki Kaczmarczyk i Skobel. Dalej. - Po zaskakujących, przykrych zimowych decyzjach i drastycznych cięciach miejskiej dotacji, zebraliśmy się na nadludzki wysiłek, aby w jednej chwili nie zmarnować całego dorobku tylu fajnych sportowo lat - opowiadał trener Dariusz Maciejewski. - Udało się. Jeszcze raz kończyliśmy rozgrywki z podniesioną głową. Z medalem, w który wielu już nie wierzyło. Nie ukrywaliśmy, że również z długami. W kolejnych miesiącach najpierw musimy to wszystko uporządkować, a drużynę szyć nie na miarę marzeń i oczekiwań, a wyłącznie możliwości finansowych.

Nie ma w Gorzowie hali, gdzie sportowcy mogłyby rozwinąć skrzydła. Nie organizujemy z pomocą miasta np. finału Euroligi, na którym klub koszykarski zarobiłby. Nie wiadomo jakimi kwotami i czy w ogóle miasto w 2012 r. będzie wspierać sport wyczynowy. Dlatego w AZS PWSZ tym razem nie ma "musu" na medal. - Kryzys będzie widoczny nie tylko w naszej lidze, ale i w całej Europie - twierdzi Maciejewski. - Poszedłem jednak za głosem serca i zostałem w naszym klubie. W każdych warunkach będziemy cieszyć kibiców jak najlepszą grą i ani myślimy wyłącznie przegrywać.

Znakomitą wiadomością jest podpisana w środę nowa umowa z Kostrzyńsko-Słubicką Specjalną Strefą Ekonomiczną, która dołoży do gorzowskiej koszykówki 300 tys. zł, czyli o 200 tys. zł mniej niż w ostatnim sezonie. - Ale za rok nasze dofinansowanie może być większe - powiedział wiceprezes KSSSE Roman Dziduch.

A skład? Są już nie tylko polskie konkrety. Zgodnie z wcześniejszymi doniesieniami zostają w Gorzowie 26-letnia Szwedka nigeryskiego pochodzenia - Chioma Nnamaka oraz o dwa lata młodsza Amerykanka Lyndra Weaver. Z brązowej drużyny mamy więc aż pięć ważnych koszykarek. Naprawdę nieźle. Nnamaka i Weaver chciały nadal grać u nas, chciał je AZS PWSZ. Zawodniczki rozważały też pracę w klubach euroligowych. Wybrały Gorzów bez pucharów. Super. - Obie sprawdziły się, znają system gry, mogą być tylko lepsze. Bardzo się cieszę, że dalej są z nami - ocenił Maciejewski.

Łącznie zagranicznych zawodniczek ma być pięć. Od dziś wszystko ma się rozwijać bardzo dynamicznie, bo już w przyszłym tygodniu drużyna powinna ćwiczyć w komplecie. Czekamy jeszcze na dwie koszykarki podkoszowe - jedną zaraz po studiach, a drugą bardziej doświadczoną. A na obwodzie wzmocnieniem ma być młody gracz combo. Czyli taki, który poda, rzuci, zbierze, przechwyci. Podobno znakomita, biała dziewczyna i do tego ładna, a więc w sam raz dla AZS PWSZ. Będzie się promować w Europie, a my tylko na tym skorzystamy. Zaraz poznamy nazwiska.

Krajową część KSSSE AZS PWSZ możemy pooglądać w hali przy ul. Chopina już w ten weekend - Gorzów gości uczestników mistrzostw Polski AZS w grach zespołowych, które ostatecznie zostały okrojone do koszykówki i siatkówki kobiet (pod siatką będą rywalizować w hali przy ul. Czereśniowej). Nasze kadrowiczki plus Claudia Trębicka, Paula Głębocka, powracająca do akademickiej drużyny Justyna Maruszczak i utalentowana młodzież zostały podzielone na dwie ekipy. Pierwszy zespół zobaczymy w piątek o godz. 18 w meczu z AZS UW Warszawa, a w sobotę o godz. 10 w pojedynku z Liderem AZS Swarzędz. Półfinały również w sobotę od godz. 16, a mecze o medale w niedzielę od godz. 12.

Więcej o: